Koniec pewnej ery. Wojciech Wątroba opuszcza Rzeszów
Dla kibiców rzeszowskiej koszykówki odejście Wojciecha Wątroby to bez wątpienia moment szczególny i symboliczny. Zawodnik spędził w klubie aż cztery sezony, stając się jednym z fundamentów, na których budowano obecną pozycję drużyny.
Wątroba dołączył do Resovii, gdy ta rywalizowała jeszcze na parkietach II ligi. Był kluczową postacią zespołu, który wywalczył historyczny awans do I ligi, a następnie z powodzeniem walczył o ligowe punkty na wyższym szczeblu rozgrywkowym. Przez cztery lata gry stał się gwarantem solidności, co potwierdzają również twarde dane statystyczne. W trakcie swojej przygody z rzeszowskim klubem zdobył dla niego łącznie aż 1140 punktów, trwale zapisując się w historii lokalnego sportu.
"Wojtek, za każdą minutę spędzoną na parkiecie, za walkę, zaangażowanie i serce zostawione w naszych barwach – serdecznie dziękujemy" – czytamy w oficjalnym komunikacie klubu, który podkreśla, że koszykarz na zawsze pozostanie częścią historii Resovii.
Pechowy, ale niezwykle efektywny sezon Bartosza Ciechocińskiego
Drugim zawodnikiem, który w nadchodzących rozgrywkach nie założy już koszulki Resovii, jest Bartosz Ciechociński. Jego przygoda z Rzeszowem trwała tylko jeden sezon i choć była znacznie krótsza, to również mocno zapadła w pamięć kibiców oraz sztabu szkoleniowego. Ostatnie miesiące były dla zawodnika niezwykle trudne pod względem fizycznym. Rozwój jego skrzydeł w drużynie został mocno wyhamowany przez niefortunną kontuzję, która wykluczyła go z gry na część spotkań.
Kiedy jednak Ciechociński pojawiał się na parkiecie i był w pełni sił, udowadniał swoją ogromną wartość. Wnosił do gry olbrzymią dawkę energii, agresywną walkę i czystą koszykarską jakość. Najlepiej jego wpływ na grę zespołu obrazuje kluczowa statystyka zaawansowana – wskaźnik +/- (plus/minus). Gdy Ciechociński przebywał na boisku, Resovia zyskała nad swoimi rywalami przewagę aż 55 punktów (+55). Był to absolutnie najlepszy wynik w całym zespole, co pokazuje, jak ważnym ogniwem taktycznym był ten zawodnik.
Komentarze (0)