Dzisiaj przed godziną 13.00 w powiecie przeworskim doszło do pożaru samochodu osobowego, który całkowicie zaskoczył świadków. Choć ogień na parkingu zawsze budzi przerażenie, to nie usterka techniczna była tu winna. Przyczyna zapłonu jest niemal niewiarygodna i pokazuje, jak jeden błąd może doprowadzić do kosztownego dramatu.
Co tam się wydarzyło?
Jak poinformowała nas aspirant sztabowy Justyna Urban, oficer prasowy KPP w Przeworsku, według wstępnych ustaleń do nietypowego zdarzenia doszło dzisiaj, 10 marca, tuż po godzinie 12.00 w miejscowości Żurawiczki na szkolnym parkingu, gdzie pracownik pobliskiej placówki prowadził prace porządkowe, podczas których wypalał odpady.
Nikt nie przypuszczał, że dogaszone pogorzelisko wciąż może być pułapką. Gdy kobieta parkowała swój samochód tuż obok miejsca niedawnego pogorzeliska, nic nie wskazywało na grożące jej niebezpieczeństwo – z zewnątrz wszystko wyglądało na ugaszone. Niestety, pod cienką warstwą popiołu wciąż tlił się żar o ekstremalnie wysokiej temperaturze. Ta ukryta moc cieplna wystarczyła, by w jednej chwili auto stojące obok stanęło w płomieniach, zamieniając spokojny postój w dramatyczną walkę z ogniem.
Samochód doszczętnie spłonął
Pojazd niemal w całości został objęty płomieniami. Niestety, w wyniku zdarzenia ucierpiała także właścicielka samochodu. Kobieta, próbując ratować auto, dotknęła rozgrzanego elementu konstrukcji, co doprowadziło do bolesnego oparzenia dłoni.
Komentarze (0)