Problem z parkowaniem w Rzeszowie to temat rzeka, ale na Baranówce, przy ulicy Broniewskiego i w jego najbliższym sąsiedztwie sytuacja osiągnęła punkt krytyczny. Codzienna walka o choćby skrawek wolnego asfaltu stała się dla tutejszych lokatorów wyczerpującym rytuałem. Do naszej redakcji zgłosiła się pani Joanna (imię zmienione na potrzeby artykułu) która alarmuje: osiedlowe uliczki zostały całkowicie zdominowane przez auta osób przyjezdnych, pozostawiając stałych mieszkańców w kropce.
Na ulicy Kopaczewskiego i Broniewskiego jest bardzo duży problem z parkowaniem. Mieszkańcy nie mają gdzie parkować. Szczególnie na weekendach dzieją się tutaj cyrki
- informuje nas pani Joanna.
"Parkują gdzie popadnie"
Sytuacja na osiedlu Baranówka, a w szczególności w rejonie ulic Broniewskiego i Kopaczewskiego, staje się coraz bardziej napięta. Ta druga, z natury wąska i kameralna, zamieniła się w tor przeszkód dla pieszych i kierowców. Codziennością jest tu tzw. „chodnikowa partyzantka” – samochody parkujące połowicznie na chodnikach nie tylko łamią przepisy, ale przede wszystkim drastycznie utrudniają przejazd oraz bezpieczne poruszanie się pieszym.
Problem nie bierze się znikąd. Rejon ten jest prawdziwym magnesem dla aut „z zewnątrz”. Bliskość uczelni wyższej, licznych firm prywatnych oraz szkół sprawia, że osiedlowe uliczki traktowane są jak darmowe zaplecze parkingowe dla setek osób, które każdego dnia przewijają się przez tę część miasta. W efekcie mieszkańcy, wracając do domów, zastają pod oknami krajobraz szczelnie zastawiony pojazdami, z których większość nie należy do ich sąsiadów.
Przyjeżdżają studenci, którzy mają parking a mimo wszystko parkują gdzie popadnie. Dodatkowo parkują tutaj ludzie z poza osiedla, teraz w okresie zimowym przyjeżdżają na sanki i parkują gdzie popadnie. Problem w tym, że miejsc do parkowania jest naprawdę niewiele i mieszkańcy nie mają gdzie zaparkować, bo parkują tutaj wszyscy
- tłumaczy sytuację nasza czytelniczka.
Działania straży miejskiej
Jak informuje nas pani Joanna, na ulicach Broniewskiego i Kopaczewskiego zdarzają się interwencje Straży Miejskiej. Funkcjonariusze pojawiają się w tej okolicy, by dyscyplinować kierowców lekceważących przepisy oraz bezpieczeństwo pieszych. Mimo że sypią się mandaty, a na kołach pojawiają się blokady, sytuacja wciąż przypomina walkę z wiatrakami – chaos parkingowy nie znika, a doraźne kary nie rozwiązują źródła problemu.
Pourywane lusterka i przerysowane samochody
Ciasnota na osiedlowych uliczkach zbiera coraz bardziej kosztowne żniwo, a pourywane lusterka i przerysowane karoserie stały się tutaj chlebem powszednim. Sprawcy uszkodzeń, wykorzystując brak monitoringu i wąskie przejazdy, niemal nigdy nie poczuwają się do odpowiedzialności, odjeżdżając z miejsca zdarzenia bez zostawienia choćby kartki za szybą. Dla mieszkańców to podwójny cios – nie dość, że codziennie walczą o miejsce, to jeszcze muszą pokrywać koszty napraw blacharskich wynikających z cudzej nieostrożności i braku empatii.
W sytuacjach doraźnego łamania przepisów, najszybszą ścieżką interwencji pozostaje zgłoszenie sprawy Policji lub Straży Miejskiej. Należy jednak pamiętać, że są to działania doraźne, a my dążymy do wypracowania rozwiązań systemowych
- informuje nas Artur Gernand z kancelarii prezydenta miasta Rzeszowa.
Nowa organizacja ruchu?
Jako redakcja nigdy nie pozostajemy obojętni na głosy rzeszowian i problemy, z którymi mierzą się w swojej najbliższej okolicy. Chcąc pomóc w znalezieniu wyjścia z tej patowej sytuacji, zwróciliśmy się z oficjalnymi pytaniami do Urzędu Miasta Rzeszowa. Zapytaliśmy urzędników czy planowane są konkretne rozwiązania, które mogłyby przywrócić porządek na ulicach Broniewskiego i Kopaczewskiego.
Jeśli mieszkańcy oczekują trwałych zmian, naszą propozycją jest wprowadzenie odpowiedniej organizacji ruchu. Przykładem takich działań, realizowanych na prośbę lokalnej społeczności, jest ulica Dąbrówki, gdzie wprowadziliśmy Strefę Ruchu B
- mówi Artur Gernand z kancelarii prezydenta.
Strefa Ruchu B - co to oznacza w praktyce?
Wprowadzenie Strefy Ruchu typu B to w rzeczywistości skuteczny sposób na odzyskanie osiedlowych uliczek przez ich prawowitych gospodarzy. Takie oznakowanie drastycznie ogranicza krąg uprawnionych do postoju, rezerwując dostępne miejsca wyłącznie dla mieszkańców oraz osób dysponujących specjalnym identyfikatorem. Dla przyjezdnych „z zewnątrz” oznacza to absolutny zakaz parkowania, co pozwala wyeliminować problem aut blokujących przestrzeń pod oknami bloków.
Chcę jednak wyraźnie podkreślić: nigdy nie wprowadzamy takich zmian bez szerokich konsultacji. Nie chcemy narzucać rozwiązań, których mieszkańcy mogliby sobie nie życzyć
- tłumaczy nam urzędnik.
Do kogo należy się zwrócić?
Jeśli mieszkańcy oczekują konkretnych zmian i uporządkowania chaosu pod swoimi oknami, kluczowym adresem jest Miejska Administracja Targowisk i Parkingów (MATiP). To właśnie ta jednostka dysponuje kompetencjami niezbędnymi do opracowania szczegółów technicznych oraz wdrożenia nowych zasad postoju w tej części Rzeszowa.
W związku z powyższym prosimy o kontakt z MATiP w celu zorganizowania spotkania i wspólnego ustalenia, jakie konkretnie kroki można podjąć w tym rejonie. Naszym celem jest działanie w pełnym porozumieniu z mieszkańcami, tak aby wypracowany model parkowania realnie służył lokalnej społeczności
- mówi Artur Gernand
Komentarze (0)