reklama

Serce na dłoni dla małego puszczyka. Pracownica poczty uratowała bezbronną sowę

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Serce na dłoni dla małego puszczyka. Pracownica poczty uratowała bezbronną sowę - Zdjęcie główne
Autor: Poczta Polska | Opis: Niecodzienny klient w placówce Poczty Polskiej

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościNiezwykły finał porannej kolejki przed placówką w Ropczycach. Pracownica Poczty Polskiej uratowała młodego puszczyka, który osłabiony szukał pomocy pod drzwiami budynku, a następnie osobiście przewiozła go do oddalonego o 45 kilometrów ośrodka rehabilitacji dzikich ptaków.
reklama

Gołębie pocztowe nikogo już nie dziwią, ale sowa w kolejce przed placówką to widok, którego pracownicy Poczty Polskiej w Ropczycach nie zapomną do końca życia. Na początku maja przed drzwiami budynku wylądował nietypowy, skrajnie wycieńczony klient – młody puszczyk, który pilnie potrzebował ratunku.

Rano 7 maja na pracowników Poczty Polskiej w Ropczycach na Podkarpaciu czekała niezwykła niespodzianka. Przed wejściem do placówki siedziała samotna sowa, jakby czekała na otwarcie

reklama

- informuje Poczta Polska.

 

 

Wyleciał z gniazda na dachu

Pracownicy od razu zorientowali się, że nietypowy gość znalazł się w poważnych tarapatach, a jego obecność pod drzwiami nie była przypadkowa. Całe zajście i pierwsze chwile po znalezieniu ptaka wspomina doradczyni klienta, Gabriela Hagdej.

Ptak był bardzo osłabiony i zagubiony. Później okazało się, że to młody puszczyk, który wyleciał z gniazda na dachu naszej poczty. Widać było od razu, że potrzebuje naszej pomocy 

- opowiada Gabriela Hagdej.

Urzędnicy z lokalnego starostwa powiatowego zostali niezwłocznie powiadomieni o niecodziennym incydencie przez pracownicę placówki, która otoczyła ptaka troskliwą opieką. Podjęcie tych natychmiastowych kroków i sprawna koordynacja działań umożliwiły bezpieczny transport młodego puszczyka, który w bardzo krótkim czasie powrócił do swojego naturalnego schronienia.

reklama

Niespodziewany powrót pierzastego klienta

Następny dzień przyniósł kolejne, równie zdumiewające wydarzenia. Puszczyk ponownie zawitał w rejonie placówki, aczkolwiek tym razem jego uwagę przyciągnęły napowietrzne przewody sieci telefonicznej. Mając na uwadze ogromne niebezpieczeństwo, kobieta bez wahania podjęła decyzję o zorganizowaniu dla niego bezpiecznego, stałego azylu.

Skontaktowała się z różnymi instytucjami i organizacjami pomagającymi zwierzętom, i znalazła sowie nowe miejsce do życia. Sama też zawiozła ptaka do oddalonego o 45 kilometrów ośrodka rehabilitacyjnego dla dzikich ptaków w Brzyskach, gdzie dołączył do innych puszczyków. Jesteśmy z niej tu wszyscy bardzo dumni 

reklama

- informujeMagdalena Rogowska-Szczudło, kierowniczka zespołu placówki w Ropczycach. 

Bezcenna pomoc w sercu miasta

Eksperci z rzeszowskiego regionu zajmujący się dziką fauną zgodnie przyznali, że w gęstej miejskiej zabudowie szanse na przetrwanie tego samotnego pisklęcia byłyby bliskie zeru, gdyby nie natychmiastowa interwencja.

Gabrysia to niezwykle dzielna młoda osoba, która z własnej inicjatywy uratowała sowę, stając się wzorem empatii i odpowiedzialności za świat natury. Jej postawa dowodzi, że prawdziwa siła człowieka tkwi w jego wrażliwości na los słabszych istot 

- podsumowuje Beata Wąsik, Naczelnik Mikroregionu 25 w Regionie Sieci Południe II Poczty Polskiej.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo