To miał być radosny powrót z Belgii po wielkim triumfie w Lidze Mistrzów, ale zamienił się w chwile grozy. W piątek, 13 marca, siatkarze Asseco Resovii Rzeszów przeżyli niebezpieczny incydent w drodze na lotnisko. Autobus wiozący zwycięską drużynę zderzył się z innym pojazdem, a siła uderzenia była na tyle duża, że wewnątrz pękły szyby, zasypując zawodników odłamkami szkła. Choć sytuacja wyglądała groźnie. najważniejsze wieści napłynęły prosto z pokładu: zespół jest już bezpieczny w domu.
Choć na boisku siatkarze z Rzeszowa nie dali szans rywalom, to najtrudniejszy moment wyprawy czekał na nich już poza halą. O kulisach niebezpiecznego zdarzenia poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych libero Resovii, Erik Shoji. Amerykanin nie krył, że sytuacja wyglądała dramatycznie.
Z relacji siatkarza wynika, że autobus transportujący drużynę zderzył się z innym pojazdem będącym w ruchu. Siła uderzenia była na tyle duża, że pasażerowie zostali gwałtownie rzuceni na podłogę, a wnętrze pojazdu zasypały tysiące odłamków z rozbitych szyb.
Trochę szaleństwa w drodze powrotnej z Belgii. Autobus, który wiózł nas do samolotu w Warszawie, zderzył się z innym autobusem. Kolizja spowodowała, że na pasażerów poleciało mnóstwo odłamków z rozbitych szyb, a gwałtowne zatrzymanie sprawiło, że wiele osób upadło na podłogę. Na szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń i udało nam się wrócić do Rzeszowa
– relacjonował na swoim profilu siatkarz.
Zwycięski powrót i szybka regeneracja
Mimo traumatycznych przeżyć, rzeszowianie wracają do domu w glorii chwały. Najważniejszą informacją dla sztabu szkoleniowego i kibiców jest fakt, że nikt nie odniósł trwałego uszczerbku na zdrowiu. Drużyna ma teraz chwilę na odpoczynek i regenerację, bo sportowy kalendarz nie bierze jeńców. Już w najbliższy poniedziałek Asseco Resovia stanie do kolejnej walki – tym razem we własnej hali zmierzy się z ekipą Indykpolu AZS Olsztyn.
Komentarze (0)