Huk rozbijanej karoserii i pług wbity w przód Volkswagena – tak skończyła się sobotnia jazda 51-latka drogą wojewódzką nr 881. Choć z osobówki niewiele zostało, kierowca cudem uniknął obrażeń. Szybko jednak okazało się, że to nie pech, a alkohol odebrał mu czujność tuż przed stojącym traktorem. Dlaczego doświadczony mieszkaniec powiatu przeworskiego nie zauważył maszyny rolniczej na prostym odcinku drogi? Odpowiedź alkomatu nie pozostawiła policjantom żadnych złudzeń.
Do zdarzenia doszło po godz. 18, na drodze wojewódzkiej nr 881 w Markowej. Od strony Kańczugi, ciągnikiem rolniczym z podpiętym pługiem ornym, jechał 42-letni mieszkaniec gminy Łańcut
- informuje KPP Łańcut.
Tuż za maszyną rolniczą podążał Volkswagen, za którego kierownicą siedział 51-letni mieszkaniec powiatu przeworskiego. Z wstępnych ustaleń pracujących na miejscu funkcjonariuszy wynika, że kierujący osobówką uderzył w tył pługa dokładnie w momencie, gdy traktorzysta wyhamował swój pojazd. Rolnik zatrzymał się na pasie ruchu, cierpliwie oczekując na bezpieczną okazję do wykonania manewru skrętu w lewo, czego prawdopodobnie nie zauważył nadjeżdżający z tyłu 51-latek.
W groźnie wyglądającym zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Kierujący ciągnikiem był trzeźwy. Natomiast badanie stanu trzeźwości u 51-letniego kierowcy Volkswagena wykazało ponad 0.6 promila alkoholu w organizmie
- tłumaczy KPP Łańcut.
Przed sądem stanie mieszkaniec powiatu przeworskiego, który zdecydował się wsiąść za kierownicę pod wpływem alkoholu. Choć dokument uprawniający do jazdy został mu już odebrany, to dopiero początek jego problemów. Mężczyźnie grozi teraz nie tylko wysoka grzywna i zakaz prowadzenia aut, ale nawet 3 lata więzienia.
Komentarze (0)