To miał być rutynowy wieczór w jednym z salonów gier w powiecie rzeszowskim, jednak stanowcza decyzja 41-letniej pracownicy zmieniła go w prawdziwy koszmar. Gdy jeden z klientów złamał regulamin obiektu, kobieta nie uległa jego prośbom. Reakcja mężczyzny była natychmiastowa i skrajnie agresywna – od wulgarnych wyzwisk przeszedł do przerażających gróźb, które zmusiły obsługę do użycia „cichego alarmu”. Choć w lokalu byli inni ludzie, napastnik czuł się bezkarny. Finał tej historii rozegrał się już przy udziale policji i prokuratora.
W minioną środę, do policjantów jednego z komisariatów na terenie powiatu rzeszowskiego, zgłosiła się 41-latka. Kobieta złożyła zawiadomienie o przestępstwie, jakiego kilka dni wcześniej, doświadczyła w miejscu pracy
- informuje KMP Rzeszów.
Młody mężczyzna w salonie gier
Z ustaleń śledczych wynika, że do incydentu doszło w ostatni piątek lutego w jednym z salonów gier, gdzie pokrzywdzona pełniła swoje obowiązki służbowe. Młody klient, mimo uprzedniej akceptacji regulaminu świadczenia usług, przystąpił do rozgrywki na automatach. Po wyczerpaniu dostępnego limitu impulsów podjął próbę doładowania karty, by móc kontynuować grę, jednak spotkał się ze stanowczym oporem personelu. Pracownica, powołując się na rażące naruszenie zasad obiektu, odmówiła dalszej obsługi. Podstawą jej decyzji był zapis z monitoringu wizyjnego, który zarejestrował mężczyznę spożywającego alkohol bezpośrednio przy stanowisku do gry, co stanowiło bezpośrednie złamanie przepisów wewnętrznych lokalu.
Chociaż mężczyzna zapewniał, że już nie będzie pił, kobieta była stanowcza i w dalszym ciągu odmawiała doładowania karty. To bardzo go rozwścieczyło i zaczął na nią krzyczeć, przeklinać i obrażać ją
- tłumaczy rzeszowska policja.
Agresja mężczyzny gwałtownie przybrała na sile, przechodząc w fazę bezpośrednich gróźb karalnych, w których napastnik zapowiadał uszkodzenie ciała oraz pozbawienie pracownicy życia. Mimo fizycznej obecności innych osób wewnątrz obiektu oraz faktu, że w trakcie zajścia do salonu wchodziły kolejne osoby, pokrzywdzona odczuwała paraliżujący lęk o własne bezpieczeństwo. W reakcji na eskalację zagrożenia kobieta skorzystała z systemu zabezpieczeń, aktywując przycisk antynapadowy (tzw. cichy alarm). Na wezwanie natychmiast odpowiedziała grupa interwencyjna ochrony, która siłowo wyprowadziła agresora z lokalu. Ze względu na uzasadnione i realne obawy o zdrowie oraz życie, kobieta zdecydowała się na oficjalne zgłoszenie sprawy organom ścigania.
Zatrzymanie 38-latka
Działania operacyjne funkcjonariuszy zmierzające do identyfikacji agresora przyniosły natychmiastowy skutek – już następnego ranka 38-letni mieszkaniec gminy został ujęty i osadzony w policyjnym areszcie. Kolejny dzień przyniósł oficjalne postawienie zarzutów, obejmujących zarówno kierowanie gróźb karalnych, jak i publiczne lżenie pracownicy słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe. Przesłuchiwany mężczyzna w pełni przyznał się do zarzucanych mu czynów. Decyzją Prokuratora Rejonowego w Rzeszowie, sprawującego nadzór nad toczącym się dochodzeniem, wobec podejrzanego wdrożono wolnościowe środki zapobiegawcze. Sprawca został objęty dozorem Policji, który rygorystycznie zakazuje mu jakiegokolwiek kontaktu oraz zbliżania się do pokrzywdzonej. Za czyny, których dopuścił się 38-latek, ustawodawca przewiduje sankcję karną w wymiarze do 3 lat pozbawienia wolności.
Komentarze (0)