Mieszkańcy bloków sąsiadujących z Parkiem Kultury i Wypoczynku na bulwarach w Rzeszowie od kilku lat skarżą się na hałas. Mogą odetchnąć z ulgą. O decyzji prezydenta jako pierwszy poinformował portal Nowiny24.
Akustycy w 2024 roku badali podczas imprez na terenie miasta dopuszczalną normę hałasu oraz częstotliwości dźwięku, by sprawdzić, czy są one bezpieczne dla uczestników imprezy, a także czy mogą być uciążliwe dla mieszkańców sąsiednich bloków do sceny przy Wisłoku.
Nie będzie głośnych imprez
Rzadko w Polsce słyszy się o tym, żeby miasto rezygnowało z plenerowych imprez, a w szczególności koncertów w porze wieczornej, szczególnie jeśli mówimy o mieście studenckim, czyli takim bez wątpienia jak Rzeszów. Nikt imprez nie chce oczywiście całkowicie zakazywać - ale z hucznymi koncertami na Bulwarach trwającymi po tzw. ciszy nocnej możemy się pożegnać. Organizacja "Coraz głośniej" zajmująca się upowszechnianiem wiedzy na temat szkodliwości hałasu, opublikowała dane statystyczne dotyczące dni, kiedy mieszkańcy musieli słuchać dudniącej muzyki w swoich mieszkaniach.
- Mieszkańcy wyliczyli, że tylko w okresie wakacji 2023 odbyły się imprezy o łącznym czasie trwania 32 dni z nagłośnieniem wymuszającym słuchanie ich w mieszkaniach nawet przy szczelnie zamkniętych oknach(...) Najbliżej położony blok z wielkiej płyty znajduje się w odległości tylko 180 metrów od sceny, kolejne niewiele dalej – 210, 215 metrów(...) W pobliżu rozpoczynają się obszary Natura 2000, rezerwat Lisia Góra będący dotychczas ostoją wielu gatunków ptactwa wodnego. To, że hałas imprez płoszy dzikie zwierzęta, których widują coraz mniej, także zauważyli.
- czytamy w artykule Agnieszki Kantaruk na corazglosniej.pl.
- Na sezon letni 2025 wytyczne przygotowane przez akustyków miały stać się załącznikiem do zgód wydawanych przez Urząd Miasta na imprezy masowe, nie dające dotychczas spać mieszkańcom nawet przez kilka dni z rzędu. Jednak zdarzyło się coś więcej - w miniony czwartek 20 lutego prezydent Konrad Fijołek ogłosił, że takich imprez na rzeszowskich bulwarach w ogóle nie będzie
- twierdzi organizacja.
Festiwale przy Wisłoku
Decyzja prezydenta może być zaskakująca, bo Rzeszów przez ostatnie lata mógł się pochwalić wieloma plenerowymi wydarzeniami, koncertami i imprezami, które przyciągały nie tylko mieszkańców, ale także ludzi z całego Podkarpacia i okolic. Imprezy mają zostać ograniczone do tylko kilku wydarzeń. Przy charakterystycznej scenie odbędą się m.in. Senioralia, czy Piknik Amerykański, nie wybierzemy się natomiast na żaden festiwal, który będzie trwał do późniejszych godzin nocnych.W ostatnim czasie na Bulwarach nad Wisłokiem odbywały się muzyczne festiwale, m.in. RE: Rzeszów Festival, który trwał dwa dni. Na scenie zobaczyliśmy m.in. Agnieszkę Chylińską czy Bedoesa. Czy to oznacza, że prywatne podmioty otrzymają odmowę w sprawie realizacji ponownej edycji festiwalu przy Wisłoku? Wszystko na to wskazuje.
W festiwalu wzięło udział ponad 5 tysięcy osób, był on także hojnie wspierany przez miasto - w 2023 roku kwotą 1,23 mln zł. Re:Rzeszów Festival miało, albo i nadal ma ambicje stać się flagowym festiwalem regionu i muzyczną wizytówką Podkarpacia. Gdzie jednak może się odbyć ponownie? Może na terenie Politechniki tak jak Juwenalia lub w Parku Sybiraków? Tego jeszcze nie wiemy.
Miłośnicy reggae mogą się zastanawiać, co z tegoroczną edycją muzycznego eko eventu - Reggae nad Wisłokiem. Prezydent przekazał, że impreza ta ma w planach się odbyć. Co w takim razie z nagłośnieniem? Koncerty trwają zwykle do godziny 22:00, a impreza rozpoczyna się już od 16:00, także jest to w pewien sposób wytłumaczenie.
Mieszkańcy wygrali z hałasem
Prezydent w rozmowie z portalem Nowiny stwierdził, że te najgłośniejsze imprezy zostaną przeniesione do PCLA, które właśnie powstaje przy ulicy Wyspiańskiego. Miasto ma poszukać innych miejsc na organizację hucznych koncertów. Póki co, prezydent jeszcze nie zakomunikował o konkretnym wyborze nowej lokalizacji. Podkarpacie Centrum Lekkoatletyki to melodia przyszłości.Wśród protestujących w sprawie hałasu mieszkańców jest także Agata Jonecko, architekt, zajmująca się m.in. organizacją tego typu wydarzeń od strony zawodowej. To za sprawą pani Agaty podjęta została inicjatywa o zaprzestaniu organizowania głośnych imprez na scenie w Parku Kultury i Wypoczynku.
- Nasza długotrwała walka o spokój na Bulwarach Rzeszowskich została uwieńczona sukcesem. Uzyskaliśmy zadowalający kompromis. Konsekwencja i determinacja we wspólnym działaniu przyniosły efekty. Na spotkaniu z mieszkańcami trzech rzeszowskich osiedli, prezydent miasta Rzeszowa zapewnił nas o wprowadzeniu zmian.
- pisze pani Agata na swoim profilu.
Na stronie "Coraz głośniej" możemy wyczytać także, że (tu cyt.) "Dzięki zmasowanej akcji dokumentowania jak naprawdę prezentuje się ten hałas w prywatnych mieszkaniach, spisaniu i odczytaniu na forum publicznym skarg i relacji ludzi o tym, jakim cierpieniem jest pozbawianie snu przez hałas - a zdarzały się na tym osiedlu nawet omdlenia z powodu wyczerpania hałasem, z interwencjami pogotowia - a także dzięki niezmordowanemu pisaniu przez mieszkańców pism i petycji, sprawa znalazła swój pomyślny finał".
Dlaczego piszemy o zaskakującej decyzji?
Sporo mieszkańców Rzeszowa jest przeciwko hałaśliwym imprezom, ale jest też druga strona barykady. W internecie m.in. na grupach facebookowych, które zrzeszają mieszkańców i często są miejscem do wymiany poglądów, możemy wyczytać także głosy tych, którym jest zwyczajnie szkoda, że nie będą mogli się pobawić.Mieszkańcy głównie zwracają uwagę na to, że przecież imprez na Bulwarach nie ma wcale tak dużo. I czasem można przeboleć głośniejszy wieczór, gdy od poniedziałku do piątku czy soboty jest przecież cisza i spokój, a głośniki nie dudnią.
- Przecież takich imprez nie ma co tydzień. Dwa, trzy wydarzenia, to dużo? Kiedyś były takie festiwale, że ludzie się bawili prawie do rana. Wszystko zmierza do tego, by wszystkiego zakazywać. Najlepiej wprowadzić godzinę policyjną i wszystkich przed 22 gonić do domów. Zmierzamy w jakąś stronę totalnej izolacji od siebie. Mi się to nie podoba
- pisze pan Piotr.
- Za moich czasów były restauracje na każdej ulicy, a w nich dancingi, w lecie festyny do białego rana, wszyscy się bawili i nic nikomu nie przeszkadzało.
- pisze pani Barbara.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.