Podczas lokalnych obchodów finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (WOŚP) w Rzeszowie doszło do zdarzenia, które – według relacji uczestniczki – miało zakończyć się poważnym kontaktem z ochroną wydarzenia. Jak podaje Stronażycia.pl, wolontariuszka Fundacji Pro‑Prawo do Życia, określana w relacji jako Marta, miała zostać napadnięta przez osoby, które miały zabezpieczać imprezę.
Co się stało? Relacja wolontariuszki
Według tej relacji, incydent miał miejsce na rynku, gdzie równocześnie grupa wolontariuszy pro‑life prowadziła własne działania informacyjne. Stronażycia.pl opisuje, że ochrona wydarzenia „wynajęta przez WOŚP” miała próbować powstrzymać Martę i innych uczestników akcji.
W opisie cytowanym przez portal pojawiają się fragmenty relacji samej wolontariuszki:
Na mojej drodze stanęło kilku wysokich mężczyzn z zasłoniętymi twarzami, ubrani na czarno. Schowali identyfikatory. Jeden z nich zaczął brutalnie na mnie napierać, próbując uniemożliwić mi marsz… Potem z całej siły chwycił mnie za przedramię i wykręcił rękę w barku do tyłu. Z bólu nie mogłam oddychać.
Jak relacjonuje Stronażycia.pl, po tym, jak miała zostać wytrącona Marta została uprzednio obalona na zamarznięty chodnik i miała tam pozostać przez blisko godzinę, zanim uzyskała pomoc.
Portal przytacza również dalsze uwagi uczestniczki:
Po wykręceniu mi ręki… usiadłam na zmarzniętym chodniku. W młodości złamałam kręgosłup, więc jedynym wyjściem z tej bolesnej sytuacji było…
– relacjonowała.
Jest nagranie
W sieci pojawiło się nagranie ze zdarzenia.
Co na to WOŚP i służby?
Trzeba podkreślić, że powyższe informacje opierają się na relacji jednej ze stron i były przytoczone w materiale prasowym fundacji. Jak dotąd nie pojawiły się oficjalne komunikaty prasowe ani stanowiska niezależnych służb porządkowych lub organizatora WOŚP odnoszące się do tego konkretnego wydarzenia.
W tej sprawie poprosiliśmy o zabranie głosu służby oraz podjęliśmy próbę kontaktu z organizatorami lokalnego finału WOŚP.
Komentarze (0)