Choć przy ul. Krakowskiej w Rzeszowie pojawił się nowy fotoradar, część mieszkańców uważa, że nie rozwiąże on najpoważniejszych problemów bezpieczeństwa w tej części miasta. Szczególne obawy budzi rejon przejścia dla pieszych oraz skrzyżowania ulic Krakowskiej i Dębickiej, gdzie – jak podkreślają okoliczni mieszkańcy – od lat dochodzi do niebezpiecznych sytuacji.
Jedną z osób zwracających uwagę na problem jest nasza czytelniczka, mieszkanka tej części Rzeszowa. W korespondencji skierowanej do redakcji opisuje sytuacje, które jej zdaniem pokazują skalę zagrożenia.
Warto byłoby się przyjrzeć, ile kolizji i wypadków było na tym przejściu i na tym zjeździe w Dębicką. Moja córka dwa razy przechodziła przez pasy i dwa razy samochód minął ją przed samym nosem środkowym pasem, podczas gdy auta po bokach zatrzymały się przed przejściem
– relacjonuje mieszkanka.
Jak twierdzi, po jednym z takich zdarzeń próbowała zgłosić sprawę odpowiednim służbom i zweryfikować nagrania z monitoringu.
Gdy zadzwoniłam na policję, aby sprawdzić zapis z kamer i ukarać sprawcę, okazało się to niemożliwe. Usłyszałam, że ewentualnie można dochodzić swoich praw na drodze cywilnej
– pisze.
Pytania o skuteczność nowego fotoradaru
W ostatnich tygodniach w mediach pojawiły się informacje o uruchomieniu fotoradaru przy ul. Krakowskiej. Zdaniem części mieszkańców lokalizacja urządzenia nie odpowiada jednak miejscu, które od lat budzi największe kontrowersje.
Postawienie fotoradaru nie rozwiązuje problemu fatalnego skrzyżowania Krakowskiej z Dębicką. Problem szybkiej jazdy na zakręcie przed McDonald’s nadal pozostaje. Fotoradar powinien stanąć przy samym końcu pasa zieleni, przy skrzyżowaniu Krakowskiej i Dębickiej. Wtedy miałoby to choć trochę sens
– komentują mieszkańcy.
Mieszkańcy często zwracają również uwagę na prędkości rozwijane przez kierowców na łuku drogi prowadzącym w kierunku centrum miasta.
Trudny wyjazd i niebezpieczne manewry
Problemy mają dotyczyć nie tylko pieszych. Według mieszkańców utrudniony jest także wyjazd z ul. Dębickiej na ruchliwą Krakowską, szczególnie w godzinach szczytu.
Sama kiedyś skręcając od strony miasta w Dębicką nie mogłam wjechać. Kiedy próbowałam wykonać manewr, auta jadące z naprzeciwka musiały gwałtownie hamować. Obok przejeżdżał radiowóz, a mandat dostałam ja
– wspomina mieszkanka.
Jej zdaniem problem ma charakter systemowy i wymaga szerszej analizy organizacji ruchu.
Mieszkańcy oczekują konkretnych działań
Wśród propozycji zgłaszanych przez mieszkańców pojawiają się m.in. budowa ronda, instalacja sygnalizacji świetlnej, zwiększenie kontroli prędkości oraz ponowna analiza organizacji ruchu w rejonie skrzyżowania.
To jest temat ważny dla wszystkich mieszkańców tej części miasta i okolicznych miejscowości. (...) problemu niestety nie rozwiązano”
- apelują miejscowi.
Pytania, które pozostają otwarte, dotyczą przede wszystkim skali zdarzeń drogowych w tym miejscu. Ile w ostatnich latach doszło tam do kolizji i wypadków? Czy nowy fotoradar wpłynie na poprawę bezpieczeństwa? Czy miasto planuje przebudowę skrzyżowania lub dodatkowe rozwiązania uspokajające ruch?
To kwestie, na które odpowiedzi oczekują dziś nie tylko mieszkańcy okolic ul. Krakowskiej i Dębickiej, ale wszyscy użytkownicy tej ruchliwej części Rzeszowa.
Komentarze (0)