O krok od tragedii w środku dnia. Kompletnie pijany kierowca doprowadził do groźnego zderzenia na jednej z rzeszowskich ulic, po czym bezczelnie uciekł z miejsca wypadku. Nie spodziewał się jednak, że poszkodowany nie odpuści i ruszy za nim w dynamiczny pościg, pełniąc rolę idealnego nawigatora dla policji. Finał tej pijackiej ucieczki przyniósł mundurowym całą serię szokujących odkryć, które na długo wyeliminują 35-latka z ruchu drogowego.
Wczoraj (9 lipca, przyp. red) przed godz. 14.30, dyżurny miejski został powiadomiony o kolizji drogowej, do jakiej doszło na ulicy Przemysłowej. Jak ustalono, kierujący Renaultem nie zachował należytej ostrożności i najechał na tył Skody. Po zdarzeniu kierujący Renaultem nie zatrzymał się i odjechał z miejsca. Kierujący Skodą o wszystkim powiadomił służby i jechał za Renaultem, przekazując policjantom aktualną lokalizację
- informuje Komenda Miejska Policji w Rzeszowie.
Zatrzymanie na Konopnickiej
Jak przekazuje Komenda Miejska Policji w Rzeszowie, finał tej ucieczki rozegrał się na ulicy Konopnickiej. To właśnie tam funkcjonariusze drogówki namierzyli i zablokowali uciekający pojazd. Siedzący za kółkiem mężczyzna do samego końca liczył jednak na uniknięcie sprawiedliwości - na widok podchodzących do okna mundurowych nagle otworzył drzwi i próbował ratować się pieszą ucieczką. Stróże prawa wykazali się jednak błyskawicznym refleksem i natychmiast udaremnili jego desperacką próbę.
Sprawdzili stan trzeźwości 35-letniego mieszkańca Rzeszowa. Ustalili, że miał w organizmie 2,74 promila alkoholu. Do tego, w policyjnych systemach informacyjnych widniał zapis, że może posiadać decyzję o cofnięciu uprawnień do kierowania
- przekazuje KMP Rzeszów.
Mężczyzna natychmiast trafił za kratki policyjnego aresztu. Jak przekazuje KMP w Rzeszowie, dopiero dzisiaj, po całkowitym wytrzeźwieniu 35-latka, funkcjonariusze z wydziału ds. wykroczeń i przestępstw w ruchu drogowym będą mogli rozpocząć z nim oficjalne czynności procesowe. Rzeszowianina czeka teraz długa lista konsekwencji prawnych, ponieważ odpowie on zarówno za wywołanie kolizji na drodze, jak i usłyszy poważny zarzut za jazdę w stanie nietrzeźwości. Mundurowi sprawdzają również kluczową kwestię – czy w momencie zdarzenia kierowca w ogóle posiadał ważne uprawnienia do kierowania pojazdami.
Komentarze (0)