To miała być rutynowa nocna operacja transportu wielkogabarytowego, która ostatecznie zakończyła się całkowitym paraliżem jednej z najważniejszych arterii komunikacyjnych w regionie. Jak oficjalnie informuje rzeszowski oddział GDDKiA, na podkarpackim odcinku autostrady A4 doszło do niezwykle groźnego zdarzenia drogowego, które na kilkanaście godzin wyłączyło z ruchu kluczowy węzeł komunikacyjny. Z naczepy specjalistycznego pojazdu nienormatywnego na jezdnię runęły potężne elementy turbiny wiatrowej, tworząc ogromną barierę dla kierowców zmierzających w stronę granicy państwa w Korczowej.
Nocny dramat w terliczce i uszkodzona infrastruktura
Do tej niebezpiecznego zdarzenia doszło dokładnie w piątek, 10 lipca 2026 roku, o godzinie 02:48 na 580. kilometrze autostrady A4. Przedstawiciele, których reprezentuje rzeszowski oddział GDDKiA, wskazują, że miejscem wypadku jest miejscowość Terliczka, położona na odcinku między węzłami Rzeszów Północ a Rzeszów Wschód. W środku nocy potężny element konstrukcyjny elektrowni wiatrowej nagle odpiął się od naczepy i runął wprost na drogę, niszcząc przy tym otoczenie trasy. Choć całe zdarzenie wyglądało katastrofalnie, to rzeszowski oddział GDDKiA uspokaja w swoich porannych raportach, że nikt nie odniósł obrażeń i nie odnotowano ofiar śmiertelnych. Doszło jednak do poważnego uszkodzenia samej infrastruktury drogowej, co drastycznie skomplikowało sytuację techniczną na tym odcinku.
Skutki tego incydentu odczuwalne są na gigantyczną skalę, ponieważ stalowa konstrukcja zablokowała jednocześnie prawy, jak i lewy pas ruchu w kierunku Korczowej. Co gorsza, rzeszowski oddział GDDKiA podkreśla, że kierowcy stracili możliwość korzystania ze zjazdu na drogę ekspresową S19 oraz drogę krajową DK97 na węźle Rzeszów Wschód. Sprawia to, że ruch tranzytowy oraz lokalny w stronę stolicy Podkarpacia został w tym miejscu odcięty, a pozostałe relacje na tym kluczowym węźle są obecnie maksymalnie obciążone.
Piętnaście godzin walki z czasem i planowane zamknięcie trasy
Usuwanie efektów tak poważnej kolizji wymaga sprowadzenia na miejsce specjalistycznego sprzętu ratownictwa technicznego o ogromnym udźwigu, co bezpośrednio przekłada się na czas trwania utrudnień. W oficjalnym komunikacie rzeszowski oddział GDDKiA zaktualizował prognozy dla podróżnych, przekazując fatalne wiadomości, wedle których akcja sprzątania jezdni potrwa nawet 15 godzin. Oznacza to, że płynność ruchu zostanie przywrócona najwcześniej późnym wieczorem. Dodatkowo rzeszowski oddział GDDKiA wydał pilne ostrzeżenie dla wszystkich kierowców, zapowiadając całkowite zamknięcie autostrady A4 na tym odcinku w ciągu dnia. Decyzja ta jest podyktowana koniecznością bezpiecznego podniesienia z ziemi wielotonowych części turbiny wiatrowej, o czym rzeszowski oddział GDDKiA ma poinformować z odpowiednim wyprzedzeniem.
W tym momencie rzeszowski oddział GDDKiA zdołał uruchomić tymczasowe rozwiązanie ratunkowe, dzięki któremu ruch samochodowy bezpośrednio obok zablokowanego miejsca odbywa się wąskim przejazdem awaryjnym. Służby drogowe apelują jednak, aby w miarę możliwości całkowicie omijać ten rejon miasta i wybierać alternatywne drogi lokalne.
Oficjalne instrukcje i objazdy przygotowane przez drogowców
Żeby zminimalizować tworzące się zatory, rzeszowski oddział GDDKiA opracował precyzyjny plan objazdów dla pojazdów jadących od strony Krakowa. Bezpieczny zjazd do Rzeszowa jest obecnie możliwy znacznie wcześniej, czyli na węźle Rzeszów Zachód oraz na węźle Rzeszów Północ. Te alternatywne trasy pozwalają kierowcom całkowicie ominąć strefę, w której zalegają elementy uszkodzonego transportu gabarytowego.
Dla zmotoryzowanych, którzy minęli już te zjazdy i znaleźli się w pułapce bezpośrednio przed zablokowanym fragmentem, rzeszowski oddział GDDKiA przygotował awaryjne wyjście z sytuacji. Takie pojazdy mogą kontynuować jazdę prosto, dojechać do sąsiedniego węzła Łańcut, a następnie zawrócić na tamtejszym ślimaku. Po zmianie kierunku jazdy w stronę Krakowa, kierowcy zyskują pełny dostęp do przejezdnych łącznic węzła Rzeszów Wschód, skąd mogą bez żadnych przeszkód zjechać na drogę ekspresową S19 lub drogę krajową DK97. Rzeszowski oddział GDDKiA nieustannie monitoruje sytuację na trasie i przypomina o konieczności zachowania szczególnej ostrożności.
Komentarze (0)