Niecodzienny widok zaskoczył dzisiaj rzeszowian przechodzących w pobliżu bloku przy ulicy Paderewskiego 51. Na elewacji budynku, wysoko nad ziemią, osiadł gigantyczny rój pszczół, tworząc żywą, ciemną plamę na jasnej ścianie. Mieszkańcy z niedowierzaniem zatrzymywali się i spoglądali w górę, obserwując tysiące owadów, które wybrały sobie to nietypowe miejsce na tymczasowy przystanek. To widowiskowe, choć dla wielu budzące niepokój zjawisko, szybko stało się głównym tematem rozmów na osiedlu.
Rój na wysokości
Owady wybrały sobie wyjątkowo niedostępne miejsce, osiadając na samej górze elewacji, tuż przy szczycie budynku. Potężna grupa pszczół skupiła się w bezpośrednim sąsiedztwie okna klatki schodowej, co wzbudziło spore poruszenie wśród osób wyglądających na zewnątrz. wWdok tysięcy owadów kłębiących się na takiej wysokości robił piorunujące wrażenie na każdym, kto podniósł wzrok w stronę dachu bloku przy Paderewskiego 51.
NAGRANIE WIDEO
Straż pożarna, a tego typu sytuacje
Skontaktowaliśmy się ze starszym kapitanem Janem Czerwonką, oficerem prasowym KM PSP w Rzeszowie, który wyjaśnił, jak w takich sytuacjach wyglądają procedury. Strażacy zazwyczaj nie podejmują interwencji przy tego typu zdarzeniach, ponieważ to na zarządcy lub administracji budynku spoczywa obowiązek zadbania o bezpieczeństwo mieszkańców i podjęcie działań prewencyjnych.
Oficer prasowy zaznaczył, że wzywanie straży pożarnej do latających owadów często mija się z celem – nawet jeśli ratownicy spróbują je przepędzić, to bez profesjonalnego usunięcia przyczyny, pszczoły czy osy mogą bardzo szybko wrócić w to samo miejsce. W takich przypadkach najskuteczniejszym rozwiązaniem jest skorzystanie z usług wyspecjalizowanych firm, które dysponują odpowiednim sprzętem i środkami. S
Straż pożarna interweniuje jedynie wtedy, gdy pojawia się bezpośrednie i nagłe zagrożenie dla życia lub zdrowia wielu osób.
Komentarze (0)