Przed Sądem Rejonowym w Rzeszowie ruszył proces zawodowego żołnierza, oskarżonego o potrącenie nastolatki na przejściu dla pieszych. Jak informuje Polskie Radio Rzeszów, podczas rozprawy, która odbyła się 28 stycznia, przesłuchano kluczowych świadków, w tym samą poszkodowaną. Ze względu na konieczność uzupełnienia opinii biegłych, sprawa została odroczona do maja.
Relacja poszkodowanej: „Sprawdziłam, czy nic nie jedzie”
Jednym z najważniejszych punktów rozprawy były zeznania 14-letniej Darii S. Dziewczynka, która w wyniku wypadku doznała bardzo poważnych obrażeń, w tym urazów kręgosłupa, szczegółowo opisała moment zdarzenia. Według relacji przekazanej przez Polskie Radio Rzeszów, nastolatka zapewniła przed sądem, że przed wejściem na pasy zachowała należytą ostrożność.
Poszkodowana podkreśliła, że nie korzystała w tym czasie z telefonu komórkowego ani ze słuchawek, co jest kluczowe dla oceny jej koncentracji. Po uderzeniu przez pojazd dziewczynka straciła przytomność. Skutki tamtego poranka odczuwa do dzisiaj, przechodząc skomplikowane leczenie i rehabilitację.
Spór o prędkość. Czy biegły się pomylił?
Kolejnym istotnym etapem przewodu sądowego było przesłuchanie biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Ekspert ocenił prędkość Volkswagena na 60 km/h. Z tą opinią stanowczo nie zgadza się strona społeczna.
Jak podaje Polskie Radio Rzeszów, pełnomocnik rodziny poszkodowanej, mecenas Andrzej Mucha, wskazuje na znacznie wyższą prędkość – blisko 80 km/h. Zdaniem oskarżycieli posiłkowych, obecna opinia jest niekompletna. W efekcie mecenas zapowiedział wniosek o jej uzupełnienie, a na kolejnej rozprawie ma pojawić się ekspert powołany bezpośrednio przez rodzinę 14-latki.
Monitoring obnażył błędy w śledztwie
Wypadek, do którego doszło u zbiegu ulic Rzecha i Załęskiej, odbił się szerokim echem w całym kraju, gdy do sieci trafiło nagranie z monitoringu miejskiego. Choć początkowe notatki policyjne sugerowały winę pieszej, wideo czarno na białym pokazało, że dziecko znajdowało się na pasach, a kierowca zaczął hamować dopiero w momencie uderzenia.
Warto przypomnieć, na co zwraca uwagę Polskie Radio Rzeszów, że sprawa pierwotnie zakończyła się wyrokiem nakazowym w marcu ubiegłego roku. Sąd wymierzył wówczas Danielowi O. jedynie karę grzywny. Sprzeciw prokuratury i rodziny, uznających karę za rażąco niską, doprowadził do obecnego procesu w trybie jawnym.
Co dalej z procesem?
Jak przekazało Polskie Radio Rzeszów, kolejne posiedzenie zaplanowano na 21 maja. To wtedy sąd zajmie się uzupełnioną opinią biegłych i zeznaniami kolejnych ekspertów.
Komentarze (0)