Ktoś rzucił hasło, internet podchwycił, a pracownicy już zaczęli marzyć o przedłużonym weekendzie. Od rana w sieci hula informacja, jakoby dzisiejszy piątek, 13 lutego, miał być dniem wolnym „z urzędu”. Wszystko przez nowe święto w kalendarzu. Brzmi pięknie? Owszem. Tyle że to prawna fikcja, a rzeczywistość brutalnie weryfikuje te nadzieje.
Mechanizm złudzeń
Skąd ten nagły entuzjazm? Mechanizm jest prosty: jutro, w sobotę 14 lutego, obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Armii Krajowej. Ponieważ polskie prawo nakazuje „oddawać” wolne za święto wypadające w sobotę, wielu uznało, że dzisiejszy piątek to automatyczny bonus od państwa. Ludzie już niemal zaczęli masowo wycofywać wnioski urlopowe, wierząc, że wolne należy im się jak psu buda.
Problem w tym, że to klasyczny błąd interpretacyjny.
Prestiż to nie wakacje
W polskim prawie mamy dwa rodzaje świąt. Jedne to te, podczas których z dumą wywieszamy flagi i idziemy do pracy, a drugie to te, w które możemy zostać w domu. Nasze nowe, lutowe święto należy do tej pierwszej grupy. To hołd dla bohaterów, wyraz szacunku i pamięci, ale – i tu pojawia się to bolesne „ale” – nie jest to dzień ustawowo wolny od pracy.
Mówiąc wprost: status święta państwowego nie sprawia automatycznie, że fabryki stają, a biura pustoszeją. Aby tak się stało, Sejm musiałby zmienić konkretną ustawę o dniach wolnych, a tego nikt nie zrobił.
Sprawdzaj, zanim zamkniesz laptopa
Zamiast więc planować spontaniczny wyjazd w góry i liczyć na to, że kadry przymkną oko, lepiej pogodzić się z kalendarzem. Dzisiejszy piątek to zwyczajny dzień roboczy, a jutrzejsza sobota nie obniża wymiaru czasu pracy ani o minutę.
Komentarze (0)