Do historii pani Madzi z Woli Dalszej wracaliśmy już kilkukrotnie. Wszystko zaczęło się od krótkiego i pełnego wstydu wpisu, który kobieta opublikowała na jednej z lokalnych grup internetowych. Poprosiła w nim o drewno na opał oraz koce, ponieważ nie radziła sobie z zimnem.
Zamiast fali wsparcia pod postem pojawiło się wiele nieprzychylnych komentarzy. Internauci oceniali kobietę, nie znając jej sytuacji ani warunków, w których przyszło jej żyć. Dopiero przedstawiciele Stowarzyszenia Zupełne Dobro postanowili odwiedzić panią Madzię i na miejscu sprawdzić, jakiej pomocy rzeczywiście potrzebuje.
Za skromną prośbą krył się poważny problem
Na miejscu okazało się, że sytuacja jest znacznie trudniejsza, niż wynikało z internetowego apelu. Kobieta mieszkała w niedogrzanym domu, początkowo nie miała również podstawowych urządzeń, takich jak lodówka czy pralka. Największe niebezpieczeństwo stanowił jednak stary, nieszczelny piec, którego dalsze użytkowanie wiązało się z ryzykiem zatrucia dymem lub pożaru.
Pani Madzia, pomimo własnych problemów, opiekowała się także kilkoma uratowanymi psami i kotami. Społecznicy podkreślali, że spotkali osobę niezwykle serdeczną i wrażliwą, która sama niewiele posiada, ale troszczy się o potrzebujące zwierzęta.
Zastaliśmy przesympatyczną panią, ale w bardzo trudnych warunkach
- relacjonował prezes stowarzyszenia Zupełne Dobro w rozmowie z nami.
Jednym z pierwszych efektów akcji była wymiana niebezpiecznego pieca. Stare urządzenie zostało zdemontowane, a nowa instalacja zapewniła kobiecie przede wszystkim ciepło i bezpieczeństwo. Prawidłowość montażu sprawdzili strażacy z Łańcuta. Udało się również przekazać pani Madzi lodówkę oraz pralkę.
Część domu przez lata pozostawała zamknięta
Na tym pomoc się jednak nie zakończyła. Podczas kolejnych wizyt pani Madzia pokazała społecznikom część budynku, z której przez długi czas nie korzystała. Pomieszczenia były zniszczone, zagracone i wymagały gruntownego remontu.
Kobieta wcześniej nie chciała tam wchodzić, ponieważ właśnie ta część domu wiązała się dla niej z najtrudniejszymi wspomnieniami dotyczącymi przemocy ze strony byłego męża oraz niszczenia dobytku. Po jego odejściu zamknęła pomieszczenia i ograniczyła swoje życie właściwie do jednego pokoju oraz łazienki.
Stowarzyszenie rozpoczęło więc znacznie większą akcję. Konieczne było usunięcie zalegających przedmiotów i odpadów, uporządkowanie pomieszczeń oraz przygotowanie ich do dalszych prac.
Dom pani Madzi przeszedł ogromną przemianę
Teraz Stowarzyszenie Zupełne Dobro poinformowało o zakończeniu głównego etapu przedsięwzięcia. Na profilu organizacji pojawiły się nagrania prezentujące odnowiony dom.
Już jesteśmy po, wrzucamy krótki materiał, jak to wszystko teraz wygląda. Główny etap jest już za nami
- przekazali przedstawiciele stowarzyszenia.
Na udostępnionych materiałach widać ogromną różnicę. Ściany zostały odnowione i pomalowane, uporządkowano również podłogi oraz przestrzeń, która jeszcze niedawno znajdowała się w bardzo złym stanie. Pomieszczenia są jasne, czyste i przygotowane do dalszego urządzania.
Skalę wykonanych prac najlepiej pokazuje zestawienie nowych nagrań z filmem zarejestrowanym przed rozpoczęciem akcji. Na wcześniejszych ujęciach można zobaczyć zniszczone ściany, sterty przedmiotów i trudne warunki, w których mieszkała pani Madzia. Obecnie wnętrza wyglądają zupełnie inaczej, chociaż społeczników wciąż czeka jeszcze sporo pracy.
Potrzebne są meble i wyposażenie
Kolejnym etapem będzie wyposażenie wyremontowanego domu. Stowarzyszenie poszukuje między innymi łóżka, krzeseł, stołu, kanapy oraz innych przedmiotów codziennego użytku.
Teraz szukamy wyposażenia domu. Może ktoś z Was ma coś na zbyciu i zechce przekazać dalej? Udostępniajcie
- apeluje Zupełne Dobro.
Przedstawiciele organizacji podziękowali również wszystkim osobom, które wsparły zbiórkę i przekazały pieniądze na prowadzone prace. To właśnie dzięki zaangażowaniu darczyńców możliwa była nie tylko wymiana niebezpiecznego pieca, ale również przeprowadzenie gruntownego remontu.
Historia pani Madzi, która rozpoczęła się od wyśmianej prośby o drewno i koce, pokazuje, jak wiele może zmienić realna pomoc. Choć dom nie jest jeszcze całkowicie wyposażony, najtrudniejszy i największy etap prac został zakończony. Teraz potrzebna jest ostatnia mobilizacja, aby odnowione pomieszczenia mogły stać się dla kobiety bezpiecznym i godnym miejscem do życia.
Komentarze (0)