Nocne popisy młodych kierowców pod cmentarzem wywołały potężną burzę w Przewrotnem. Zniszczona nawierzchnia i ślady opon wyprowadziły z równowagi lokalne władze. W sprawę zaangażowali się już proboszcz oraz sołtys, którzy postanowili połączyć siły i ostro zareagować na chamskie zachowanie drifterów. Co dokładnie wydarzyło się na parafialnym parkingu?
W związku z zaistniałą ostatnio sytuacją na parkingu przy kontenerach na śmieci obok cmentarza, wypada chyba powiedzieć kilka słów w nadziei, że zostaną dobrze zrozumiane. Nie chodzi o to, że ktokolwiek jest czyimkolwiek wrogiem i chce być złośliwy, ale są takie akcje, które lekko wyprowadzają z równowagi i pewnie ci, którzy ich dokonują między innymi to właśnie mają na celu
- czytamy na profilu parafii św. Antoniego w Przewrotnym.
Wspólna przestrzeń
Jak w swoim oficjalnym komunikacie wskazuje parafia, w opinii większości normalnych ludzi naturalną rzeczą jest ochrona tego, co uznają za swoją osobistą własność. Każdy stara się dbać o własne domy, ogrody czy inne materialne rzeczy i nie pozwala na ich niszczenie. Duchowni podkreślają jednak, że to, co wspólne, wcale nie oznacza, że jest niczyje. Kościół, plebania, cmentarz wraz z otaczającymi je parkingami i trawnikami nie stanowią prywatnej własności konkretnego księdza. Jest to majątek oraz bezpośrednia odpowiedzialność całej wspólnoty parafialnej, ponieważ te miejsca mają służyć wszystkim, którzy chcą o nie odpowiednio zadbać.
Dlatego tak zwyczajnie po ludzku boli każda postawa i zachowanie, które takiemu rozumieniu przeczy. Ci, którzy jeżdżą po parkingach obok kościoła czy cmentarza nie przyjeżdżają tu na wieczorny czy nocny drift tylnonapędowymi bmw czy innymi autami z Bud Głogowskich czy Raniżowa. To raczej młodzi, którzy mieszkają na terenie naszej parafii
- przekazuje parafia.
Parking niczym pole orne
Nocne popisy na ręcznym sprawiły, że parking przy cmentarzu zaczął przypominać regularne pole orne. Jak z goryczą wskazuje parafia, takie zachowanie to nic innego jak przejaw chamskiego braku szacunku. Co ważne, uderza to nie tyle w samych duchownych, ile w wysiłek i finansowy wkład większości mieszkańców Przewrotnego, którzy dbają o tę przestrzeń. Przedstawiciele kościoła nie gryzą się w język i otwarcie mówią o arogancji oraz złudnym przekonaniu młodych kierowców o własnej bezkarności. Smutny w tym wszystkim jest fakt, że za kółkiem rozbitych aut nie siedzą obcy przyjezdni, ale dzieci i wnuki z lokalnych rodzin. Z relacji mieszkańców wynika, że problem piratów drogowych zatacza w okolicy coraz szersze kręgi, dlatego parafia apeluje do rodziców i dziadków: zainteresujcie się wreszcie tym, jak młodzież korzysta ze swoich samochodów, gdy godzinami nie ma jej w domu.
Może dojść do tragedii
Do całej sprawy niezwykle stanowczo odniósł się również wójt Przewrotnego, Jacek Sułuja. Samorządowiec potwierdził, że w ostatnim czasie osobiście rozmawiał z księdzem proboszczem na temat bulwersujących incydentów pod kościołem i w pełni zgadza się z jego krytyczną oceną sytuacji. Wójt zaznaczył jednak, że zdewastowany parking to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Jak sam przyznaje, podobnych, niepokojących zachowań na terenie miejscowości widzi znacznie więcej, dlatego bez wahania przychyla się do ostrego apelu proboszcza i wzywa mieszkańców do natychmiastowej reakcji, zanim na lokalnych drogach dojdzie do prawdziwej tragedii.
W ostatnim czasie obserwuje dużą liczbę młodych osób, które poruszają się po naszych drogach swoimi pojazdami. Często ich manewry są niebezpieczne. Napiszę tak jak ksiądz proboszcz: zwróćcie uwagę na to co robią Wasze dzieci, bo może dojść do tragedii. Młodzi - jeśli szukacie miejsca na rozrywkę - zapraszam, abyście przyszli do mnie i porozmawiali. Myślę, że są miejsca na terenie Gminy, gdzie możecie realizować swoje pasje, bez szkody dla miejsc publicznych, z których korzystają wszyscy. Można pójść i porozmawiać choćby z burmistrzem. Sprawa została również zgłoszona do Krajowej Mapy Zagrożeń
- poinformował wójt Jacek Sułuja.
Komentarze (0)