Na lokalnym profilu na facebooku „Grzęska”, który na co dzień opisuje spokojne życie i bieżące wydarzenia z okolicy, pojawił się bardzo niepokojący wpis. Jeden z postów wywołał natychmiastową lawinę komentarzy i ogromne przejęcie wśród mieszkańców. Opisano w nim mrożącą krew w żyłach sytuację, do jakiej doszło na miejscowym przejeździe kolejowym. O tym, czy ta historia zakończy się dramatem, decydowały dosłownie sekundy.
Groźna sytuacja na przejeździe kolejowym w Grzęsce. Dziś (7 lipca, przyp. red.) na przejeździe kolejowym w Grzęsce doszło do bardzo niebezpiecznej sytuacji. Samochód zatrzymał się na torowisku już za opuszczonymi rogatkami
Pojazd pomiędzy rogatkami
, Cała sytuacja wyglądała wyjątkowo dramatycznie i wręcz paraliżująco. Opuszczone do dołu rogatki zamknęły samochód w śmiertelnej pułapce, bezpośrednio na środku torowiska między szlabanami. Widok uwięzionego pojazdu na torach musiał mrozić krew w żyłach każdego, kto widział to zdarzenie. Na szczęście tym razem los okazał się niezwykle łaskawy, ponieważ jak czytamy na lokalnym profilu „Grzęska”pociąg poruszał się akurat w kierunku Rzeszowa. Gdyby jednak skład nadjechał z przeciwnej strony - czyli dokładnie po torze, na którym bezradnie stało auto - doszłoby do katastrofy, której skutki strach sobie nawet wyobrażać.
Gdyby nadjeżdżał od strony Rogóżna, gdzie pojazd stał na torze, mogło dojść do tragicznego w skutkach wypadku
- informuje profil "Grzęska".
Realne zagrożenie dla życia
Lekkomyślne zachowanie osoby siedzącej za kółkiem sprowadziło bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a nawet życia, na wszystkich uczestników tego zdarzenia. Zagrożony był nie tylko sam kierowca, ale w równym stopniu maszynista oraz rzesza pasażerów podróżujących w wagonach. Tego typu incydenty na przejazdach kolejowych niosą ze sobą ryzyko gigantycznej tragedii, a ich ostateczny finał bywa zazwyczaj porażający.
Przypominamy, że w sytuacji bezpośredniego zagrożenia należy wyłamać rogatkę i jak najszybciej opuścić przejazd. Rogatki są skonstruowane w taki sposób, aby można je było wyłamać samochodem. Koszt uszkodzonej rogatki jest nieporównywalny z wartością ludzkiego życia. Pamiętajmy o zachowaniu szczególnej ostrożności na przejazdach kolejowych. Kilka sekund rozsądku może zapobiec tragedii. Bezpieczeństwo jest najważniejsze
Komentarze internautów
Pod wpisem błyskawicznie wylała się fala potężnego i całkowicie zrozumiałego oburzenia. Reakcje komentujących są absolutnie jednoznaczne - mieszkańcy nie zostawiają na kierowcy suchej nitki, mieszając go z błotem za skrajną głupotę. Ludzie po prostu nie potrafią pojąć, jak w obliczu śmiertelnego zagrożenia można sparaliżowanym stać na torowisku i bezczynnie czekać na nadjeżdżający pociąg, zamiast natychmiast cofnąć lub skręcić. Internauci, którzy regularnie korzystają z tego przejazdu, podkreślają, że sygnalizacja świetlna działa tam bez zarzutu, więc wjazd za szlaban musiał być świadomym złamaniem przepisów. W komentarzach sypią się ostre i bezwzględne określenia o „idiotach” oraz „cymbałach”. Pojawiły się nawet głosy, że za kółkiem mógł siedzieć któryś z lokalnych drifterów, którzy nocami bezkarnie palą gumę na parkingu pod „Interem”, nie dając ludziom spać.
Komentarze (0)