Wszystko zaczęło się od błahej sprzeczki o miejsce parkingowe na ulicy Kwiatkowskiego, a skończyło policyjnym dozorem i złamanym nosem. 35-letni mieszkaniec jednego z bloków przez dwa dni unikał prowokacji ze strony agresywnego sąsiada, nie spodziewając się, że finał tej historii rozegra się w klatce schodowej.
Do zdarzenia doszło w sobotę przed południem, na ulicy Kwiatkowskiego. Wszystko zaczęło się jednak dzień wcześniej, kiedy to żona pokrzywdzonego 35-latka wraz z małym dzieckiem wjechała na parking podziemny bloku, w którym zamieszkują
- wyjaśnia rzeszowska policja.
Jak informuje policja, zarzewiem konfliktu stała się sytuacja na podziemnym parkingu. Żona 35-latka, chcąc sprawnie wypakować zakupy i zająć się dzieckiem, zatrzymała auto na miejscu wspólnym, tuż obok stanowisk należących do jednego z sąsiadów. Gdy mężczyzna zszedł na dół, by przestawić samochód na swoje miejsce, drogę zastąpił mu agresywny 61-latek. Właściciel sąsiednich miejsc postojowych natychmiast zaczął szukać zwady, atakując pokrzywdzonego potokiem wyzwisk.
Prowokacja i pobicie
Mimo usilnych prób 61-latka, by sprowokować sąsiada do kłótni, 35-letni mężczyzna zachował zimną krew i nie podjął dyskusji. Napastliwy lokator nie zamierzał jednak odpuścić – kolejna próba wywołania awantury miała miejsce w sobotę, gdy obaj mężczyźni znaleźli się w ciasnej przestrzeni windy. I tym razem młodszy z sąsiadów wykazał się opanowaniem, ignorując zaczepki starszego mężczyzny.
Po kilku minutach, gdy pokrzywdzony wracał do klatki schodowej, zauważył 61-latka w towarzystwie młodszego mężczyzny, który ręką zagrodził mu drogę. Gdy pokrzywdzony chciał przejść, poczuł niespodziewane uderzenie w głowę. Po tym jak upadł na ziemię otrzymał jeszcze kilkanaście ciosów. Po wszystkim napastnicy weszli do klatki, a zaatakowany 35-latek finalnie trafił na izbę przyjęć. Udzielający mu pomocy lekarz stwierdził m.in. złamanie kości nosa
- przekazuje rzeszowska policja.
Służby mundurowe błyskawicznie wpadły na trop napastników. Już w poniedziałek rano funkcjonariusze z komisariatu na rzeszowskim Nowym Mieście dokonali zatrzymania 61-latka oraz jego 24-letniego wspólnika. Dzięki skrupulatnie zebranemu materiałowi dowodowemu, obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty. Odpowiedzą za wspólne i porozumiewawcze pobicie 35-letniego sąsiada.
Prokurator z Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów, który swoim nadzorem objął prowadzone dochodzenie, wobec obu sprawców zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci dozoru Policji połączonego z zakazem zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzonym. O ich dalszym losie zadecyduje sąd
- tłumaczy KMP Rzeszów.
Komentarze (0)