Nieodebrana korespondencja gromadząca się w drzwiach i brak jakiegokolwiek kontaktu zaniepokoiły sąsiadkę. Ta czujność uratowała życie 65-latkowi z Jarosławia, który leżał na podłodze zamkniętego mieszkania z silnymi drgawkami. Zdecydowana reakcja zgłaszającej oraz błyskawiczna, wspólna akcja policjantów i strażaków sprawiły, że pomoc nadeszła w ostatniej sekundzie.
W sytuacjach zagrożenia życia liczy się każda sekunda. Policjanci codziennie podejmują działania, których celem jest ochrona zdrowia i życia ludzi. Tak było również w przypadku 65-latka, który dzięki szybkiej reakcji zgłaszającej oraz służb otrzymał pomoc na czas
- informuje KPP Jarosław.
Brak kontaktu
Jak przekazuje KPP Jarosław, 22 lipca przed godziną 8 rano funkcjonariusze z wydziału patrolowo-interwencyjnego podjęli interwencję w jednym z miejskich mieszkań. Służby zostały zaalarmowane przez zaniepokojoną kobietę, która zgłosiła brak kontaktu ze swoim znajomym. Mężczyzna cierpiał na schorzenia i nie odpowiadał na telefoniczne próby połączenia.
Funkcjonariusze pojechali pod wskazany adres. Dodatkowe zaniepokojenie mundurowych wzbudził fakt, że w drzwiach mieszkania mężczyzny znajdowała się nieodebrana korespondencja datowana na dzień 17 lipca
- przekazuje KPP Jarosław.
Ze względu na brak kontaktu z mężczyzną oraz poważne zagrożenie dla jego życia i zdrowia, funkcjonariusze wspólnie ze strażakami podjęli decyzję o wejściu do lokalu.
65-latek leżał na podłodze
Po sforsowaniu wejścia do wnętrza, funkcjonariusze natknęli się na 65-letniego lokatora, który znajdował się na podłodze tuż obok łóżka. Mężczyzna zachowywał świadomość, aczkolwiek występowały u niego drgawki, a jakakolwiek spójna rozmowa z nim była mocno utrudniona. Mundurowi błyskawicznie przystąpili do działań ratowniczych, udzielając pierwszej pomocy przedmedycznej oraz niezwłocznie wzywając na miejsce załogę pogotowia ratunkowego.
Mieszkaniec Jarosławia został przewieziony do szpitala, gdzie otrzymał dalszą pomoc medyczną
- wyjaśnia jarosławska policja.
Komentarze (0)