Damian Kasprzyk, mors z Rzeszowa i członek klubu Sopelka, po raz kolejny udowodnił, że granice ludzkiej wytrzymałości na zimno można przesuwać. Tym razem podjął się ekstremalnego wyzwania w kategorii „Longest time spent in direct full body contact with snow”. Efekt? Niewiarygodne 2 godziny i 12 minut spędzone w bezpośrednim, pełnym kontakcie ciała ze śniegiem. Do tej pory nikt nie wytrzymał tak długo w takich warunkach.
Rekord pobity
Próba bicia rekordu odbyła się na terenie Schronisko PTTK na Przehybie (1175 m n.p.m.), położonego w Szlachtowej w województwie małopolskim. Górska sceneria i zimowe warunki tylko podkreśliły ekstremalny charakter wydarzenia.
W wyzwaniu wzięła udział również Maria Bodaj z Krakowa, która razem z Kasprzykiem zmierzyła się z lodowatą próbą wytrzymałości. Oboje podjęli próbę ustanowienia rekordu w przebywaniu pod śniegiem, jednak to wynik rzeszowskiego morsа okazał się bezprecedensowy.
To nie pierwszy sukces
To nie pierwszy spektakularny sukces Damiana Kasprzyka. W jego dorobku znajduje się już rekord Guinnessa w pełnym kontakcie ciała z lodem – imponujące 5 godzin, 1 minuta i 33 sekundy spędzone w bezpośrednim zetknięciu z kostkami lodu. Tym samym zapisał się na kartach historii światowych rekordów wytrzymałości na zimno.
Kolejnym osiągnięciem sportowca jest rekord ustanowiony podczas zlotu morsów w Mielnie, gdzie przebywał w pełnym zanurzeniu w lodowatej wodzie przez 1 godzinę i 29 sekund. Wynik ten oczekuje obecnie na oficjalne uznanie.
Wyczyn na Przehybie to kolejny dowód na to, że dla Damiana Kasprzyka ekstremalne temperatury nie stanowią bariery, lecz wyzwanie. Jego determinacja, hart ducha i wieloletnie doświadczenie w morsowaniu sprawiają, że staje się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich ambasadorów zimowych ekstremów.
Komentarze (0)