Do stanowiska kierowania o godzinie 17:04 wpłynęło zgłoszenie dotyczące pożaru garażu oraz przyległego do niego budynku mieszkalnego w miejscowości Sietesz. Na miejsce zdarzenia natychmiast zadysponowano znaczne siły i środki
Garaż w ogniu
Kiedy pierwsze zastępy dotarły pod wskazany adres, pożar w pełni obejmował już budynek garażowy. Ogień zdążył się także przenieść na konstrukcję dachu sąsiadującego z nim domu mieszkalnego.
Sytuacja była dynamiczna, jednak dzięki szybkiej reakcji mieszkańców, którzy opuścili budynek o własnych siłach jeszcze przed przyjazdem służb, w zdarzeniu nie było osób poszkodowanych
- mówi w rozmowie z nami starszy brygadier Mariusz Skrobacz.
Działania strażaków były prowadzone wielotorowo i niezwykle dynamicznie. Jak przekazuje starszy brygadier Mariusz Skrobacz, rzecznik prasowy, pierwszym kluczowym krokiem było zabezpieczenie miejsca zdarzenia, co wymagało zdalnego odłączenia zasilania elektrycznego w części miejscowości Sietesz. Gdy teren był już bezpieczny, ratownicy skierowali cztery prądy wody w natarciu bezpośrednio na płonący garaż oraz poddasze domu.
Starszy brygadier Mariusz Skrobacz podkreśla, że po wstępnym stłumieniu płomieni strażacy wprowadzili rotę do wnętrza budynku, aby precyzyjnie zlokalizować i dogasić ukryte zarzewia ognia. Kolejny etap wymagał użycia specjalistycznego sprzętu wysokościowego – ratownicy musieli całkowicie rozebrali poszycie dachu na garażu oraz uszkodzone fragmenty dachu budynku mieszkalnego.
Całość akcji zwieńczyło dokładne przewietrzenie pomieszczeń oraz skrupulatna weryfikacja kamerą termowizyjną, co – jak przekazuje rzecznik prasowy Mariusz Skrobacz – pozwoliło mieć pewność, że zagrożenie zostało w pełni wyeliminowane.
Kilkaset tysięcy strat
Po zakończeniu intensywnej akcji gaśniczej i niezbędnych pracach rozbiórkowych, strażacy podjęli działania mające na celu ochronę mienia przed dalszą degradacją. Aby zapobiec ewentualnym zalaniom wnętrz przez opady deszczu i uniknąć kolejnych strat, uszkodzony dach budynku mieszkalnego został szczelnie zabezpieczony plandekami. Całość działań ratowniczych na miejscu zdarzenia trwała dokładnie 4 godziny i 37 minut.
Jako przypuszczalną przyczynę wybuchu ognia ratownicy wskazali awarię baterii z elektronarzędzi znajdujących się w garażu
- przekazuje rzecznik prasowy.
Straty na kilkaset tysięcy złotych
Pomimo błyskawicznej i sprawnej interwencji jednostek ochrony przeciwpożarowej, straty materialne, obejmujące zarówno konstrukcję budynków, jak i mienie prywatne właścicieli, są bardzo dotkliwe. Według pierwszych, bardzo wstępnych szacunków, szkody opiewają na kwotę około 350 tysięcy złotych, choć ostateczna skala zniszczeń zostanie ustalona dopiero po dokładnych oględzinach. Z drugiej strony, dzięki skutecznie prowadzonym działaniom gaśniczym w obronie, ratownikom udało się uchronić przed ogniem mienie o wartości blisko 400 tysięcy złotych. Na miejscu zdarzenia pracowali również funkcjonariusze policji, którzy zajęli się sporządzeniem niezbędnej dokumentacji.
Komentarze (0)