Nie jest to pierwszy przypadek, gdy miejska infrastruktura przystankowa zostaje uszkodzona. W Rzeszowie co jakiś czas dochodzi do podobnych sytuacji. W niektórych miejscach szyby w wiatach są całkowicie wybite, w innych pojawiają się pęknięcia. Nierzadko uszkodzenia dotyczą również innych elementów przystanków.
Tym razem skala zniszczeń nie jest ogromna, ale nadal widoczna. Na przystanku Powstańców Warszawy/Graniczna została uszkodzona jedna z szyb wiaty.
Nie tylko wybite szyby
Warto zauważyć, że roblem nie ogranicza się jednak wyłącznie do wybitych szyb. Miejskie przystanki są również malowane i popisywane. Na wiatach i przystankach pojawiają się naklejki, reklamy czy napisy, w tym także treści obraźliwe. Część z nich z czasem jest usuwana, jednak w kolejnych miejscach pojawiają się nowe.
Człowiek idzie na przystanek i zamiast normalnej, zadbanej wiaty często widzi popisane szyby albo uszkodzenia. Nie jest tak, że całe miasto jest zniszczone, ale takich przypadków naprawdę co jakiś czas się pojawia sporo
– mówi mieszkaniec Rzeszowa, którego spotykamy na przystanku.
Konieczność napraw i kolejne koszty
Zniszczona infrastruktura oznacza nie tylko gorszy wygląd przestrzeni publicznej, ale również konieczność przeprowadzania napraw. W przypadku wiat przystankowych uszkodzone szyby czy inne elementy trzeba wymienić, co wiąże się z dodatkowymi kosztami.
Trudno wskazać jedno miejsce w Rzeszowie, w którym problem wandalizmu występuje stale. Uszkodzenia pojawiają się w różnych częściach miasta. Raz są to wybite szyby, innym razem pęknięte elementy wiat, pomazane konstrukcje czy naklejki pozostawione przez wandali.
Choć skala zjawiska nie oznacza, że miejskie przystanki są masowo niszczone, powtarzające się przypadki pokazują, że problem wandalizmu w przestrzeni publicznej wciąż jest obecny. Dla mieszkańców korzystających z komunikacji miejskiej oznacza to przede wszystkim mniej estetyczne otoczenie, a dla miasta – konieczność usuwania kolejnych zniszczeń.
Komentarze (0)