Gwałtowne burze, które w środę, 15 lipca, przetoczyły się nad częścią województwa Podkarpackiego, przyniosły ulewne deszcze i silny wiatr. Służby ratunkowe interweniowały przy zalanych ulicach i powalonych drzewach, a tysiące mieszkańców regionu zostało odciętych od dostaw energii elektrycznej. Na szczęście, mimo groźnie wyglądającej aury, obyło się bez poważniejszych strat.
Powiat łańcucki: skończyło się głównie na strachu
Nawałnica dała się we znaki między innymi mieszkańcom powiatu łańcuckiego. Jak relacjonowali wczoraj druhowie z OSP Markowa, na drogach pojawiły się zalane ulice, a przejazd lokalnymi trasami blokowały połamane gałęzie. Mimo trudnych warunków, ogólny bilans zdarzeń okazał się stosunkowo łagodny dla lokalnej społeczności.
Jak przekazał nam starszy brygadier Marcin Filip, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie, sytuacja w powiecie nie była zła i nie odnotowano żadnych dużych strat materialnych. Strażacy byli w pełni przygotowani do działań, podobnie jak sami mieszkańcy, którzy również wykazali się odpowiedzialnością i przygotowaniem na nadejście frontu burzowego. Odnotowano jedynie sporadyczne interwencje, które dotyczyły głównie powalonych drzew i połamanych konarów. Choć woda miejscami wylała, nie doprowadziło to do poważniejszych podtopień, a całe zdarzenie skończyło się na szczęście jedynie na strachu.
Awarie prądu po burzach. Tysiące odbiorców bez zasilania
Jak poinformowało Polskie Radio Rzeszów, powołując się na dane Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, wczorajsze burze doprowadziły do masowych awarii energetycznych. W szczytowym momencie bez prądu pozostawało około pięciu tysięcy gospodarstw domowych. Dzięki szybkiej interwencji pogotowia energetycznego, do wieczora liczba ta spadła do około tysiąca. Uszkodzenia sieci odnotowano głównie w Rzeszowie, Głogowie Małopolskim oraz w okolicach Nowej Dęby, gdzie ekipy pracowały bez przerwy nad przywróceniem zasilania.
Komentarze (0)