Wieża, która podzieliła mieszkańców
O planach związanych z 64-metrową wieżą telewizyjną przy ul. Broniewskiego pisaliśmy już wcześniej. Sprawa budzi duże emocje, bo inwestor planuje wyburzenie obiektu pod zabudowę mieszkaniową. Z drugiej strony pojawiają się głosy, że konstrukcja powinna zostać zachowana i otrzymać nowe życie.
Temat rozgrzał media społecznościowe za sprawą wpisu Adama Moczulskiego. Autor przekonuje, że zamiast kolejnych bloków Rzeszów powinien wykorzystać potencjał miejsca.
Takich konstrukcji żelbetowych z lat 60. i 70. przetrwało w całej Polsce zaledwie kilka. To unikalny zabytek techniki i powojennego modernizmu. Zamiast bezpowrotnie niszczyć tę charakterystyczną dominantę Baranówki, czas najwyższy oficjalnie wpisać ją do Gminnej Ewidencji Zabytków lub Rejestru Zabytków i przekształcić w unikalną atrakcję turystyczną na mapie Podkarpacia
– przekazał Adam Moczulski Przewodniczący Rady Osiedla Kr. St. Augusta
Moczulski zwraca uwagę, że w Strategii Rozwoju Miasta do 2035 roku wieża została wskazana jako dobro kultury współczesnej. W jego ocenie powinna powstać tam wieża widokowa z ogólnodostępnym tarasem, a teren wokół mógłby zmienić się w zieloną przestrzeń rekreacyjną.
"To symbol miasta"
Pod wpisem szybko pojawiły się dziesiątki komentarzy mieszkańców.
Pan Jacek nie ma wątpliwości:
Ta wieża to jeden z symboli Rzeszowa i charakterystyczny element panoramy naszego miasta. Zamiast zastanawiać się, jak ją wyburzyć, powinniśmy myśleć, jak nadać jej nowe życie i wykorzystać jej potencjał. Nie wszystko, co ma wartość, trzeba zastępować kolejnymi blokami. Terenów pod zabudowę mieszkaniową w Rzeszowie nie brakuje, natomiast takich obiektów już praktycznie nie ma. Dbajmy o to, co buduje tożsamość naszego miasta.
Ale równie mocno wybrzmiewają głosy przeciwne.
Pan Marcin uważa, że emocje przesłaniają rozsądek.
Bez sensu. Jaki to zabytek? Obiekt użytkowy traci swoją funkcję to się go rozbiera. Wieża widokowa w tym miejscu? I co będą z niej oglądać? Na 15 turystów miesięcznie to szkoda utrzymywać taki obiekt. Ani to ładne, ani użyteczne nie będzie. Miasto musi się rozwijać, a nie utrzymywać sypiące się obiekty.
I właśnie pomiędzy tymi dwoma stanowiskami toczy się dziś dyskusja.
A może... żabka na 60 metrze?
Internet zrobił jednak to, co internet robi najlepiej.
Poważna dyskusja bardzo szybko przerodziła się w festiwal memów i wizualizacji tworzonych przez sztuczną inteligencję. Internauci zaczęli projektować, co mogłoby znaleźć się na szczycie wieży.
Były restauracje, kawiarnie, diabelski młyn, tarasy widokowe, a nawet... Żabka czy kebab.
Jedni traktowali to jako żart, inni jako próbę pokazania, że każdą przestrzeń można zagospodarować kreatywnie.
Przyznajmy jednak szczerze – gdyby zapytać mieszkańców Rzeszowa, co mogłoby znaleźć się na wieży, pomysłów pewnie nie zabrakłoby.
Może punkt degustacyjny proziaków? Mała galeria lokalnych rzemieślników? Kawiarnia z widokiem na całe miasto? Interaktywna wystawa o historii Rzeszowa? A może po prostu taras, z którego można zobaczyć miasto z zupełnie innej perspektywy?
Wieża jest tylko pretekstem
W rzeczywistości ta dyskusja nie dotyczy wyłącznie jednego obiektu. Dotyczy pytania, które coraz częściej słychać w rozmowach mieszkańców.
Co właściwie można robić w Rzeszowie?
W upalne dni tysiące osób wybierają bulwary nad Wisłokiem. Problem w tym, że gdy dopisuje pogoda, na ścieżkach robi się naprawdę tłoczno. Można wybrać się na baseny ROSiR. Można odwiedzić Rzeszowskie Piwnice, które należą do najciekawszych miejskich atrakcji i w nowoczesny sposób opowiadają historię miasta.
Można zrobić zdjęcie przy Pomniku Czynu Rewolucyjnego – obiekcie, który od lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Rzeszowa, choć jednocześnie nieustannie wywołuje spory i nadal czeka na docelowy pomysł zagospodarowania. Na aquapark mieszkańcy wciąż czekają.
Poza tym...? To właśnie w tym miejscu wielu rozmówców rozkłada ręce.
Jeden z nich powiedział naszej redakcji zdanie, które – choć prowokacyjne – daje do myślenia:
Rzeszów słynie z tego, że nie słynie z niczego.
Trudno się z tym bezrefleksyjnie zgodzić. Stolica Podkarpacia ma przecież wydarzenia kulturalne, lotnicze tradycje, nowoczesne uczelnie czy Podziemną Trasę Turystyczną. Problem polega jednak na czymś innym.
Miasto nadal nie ma jednej atrakcji, która byłaby oczywistym magnesem dla odwiedzających i znakiem rozpoznawczym na skalę kraju.
Burzyć czy wykorzystać?
Oczywiście sama idea zachowania wieży nie odpowiada jeszcze na pytanie, ile kosztowałaby jej adaptacja, czy byłaby technicznie możliwa i czy znalazłyby się środki na późniejsze utrzymanie. To argumenty, których nie można pomijać.
Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że wiele atrakcji turystycznych powstało właśnie dzięki odważnym decyzjom o wykorzystaniu istniejących obiektów zamiast ich wyburzania. Dlatego spór o wieżę na Baranówce może okazać się czymś znacznie ważniejszym niż kolejna lokalna inwestycja.
Może stać się początkiem dyskusji o tym, jakiego Rzeszowa chcą mieszkańcy. Miasta, które każdą wolną działkę przeznacza pod kolejne bloki, czy miasta, które czasem potrafi zostawić miejsce na coś nieoczywistego. Bo niezależnie od tego, czy wieża zostanie zachowana, czy zniknie z panoramy miasta, jedno pytanie pozostanie aktualne:
Czy Rzeszów ma dziś atrakcję, o której turyści powiedzą: "dla tego warto tu przyjechać"?
Komentarze (0)