Błędy w diagnozie doprowadziły do śmierci 29-letniego pacjenta? Prokuratura Regionalna w Rzeszowie przedstawiła zarzuty lekarce ze szpitala MSWiA. Według śledczych Justyna Z. postępowała niezgodnie z wiedzą medyczną, co naraziło młodego mężczyznę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Kluczowe w sprawie okazały się opinie biegłych z zakresu kardiologii i kardiochirurgii, a podejrzanej grozi teraz do 5 lat więzienia.
W Prokuraturze Regionalnej w Rzeszowie prowadzone jest śledztwo o sygn. 2008-3.Ds.9.2024, wszczęte 11 maja 2024 roku, dotyczące zaistniałego w dniu 29 kwietnia 2024 roku w Rzeszowie narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowia przez personel medyczny szpitala MSWiA w Rzeszowie, pod którego opieką się wówczas znajdował, poprzez niewłaściwe przeprowadzenie procesu diagnostycznego i leczniczego i w konsekwencji nieumyślnego doprowadzenia do jego śmierci
- informuje rzecznik prasowy prokuratury regionalnej w Rzeszowie, prokurator Dorota Sokołowska - Mach.
Co tam się wydarzyło?
Mateusz O. opuścił rzeszowski szpital około godziny 17:00, jednak nikt nie przypuszczał, że tragiczny finał nastąpi zaledwie kilkanaście minut później. 29-latek przeszedł zaledwie 50 metrów na pobliski przystanek przy ul. Krakowskiej, gdzie nagle stracił przytomność z powodu zatrzymania krążenia. Mimo natychmiastowej reakcji świadków i personelu medycznego, który podjął reanimację bezpośrednio na miejscu i kontynuował ją w placówce, życia młodego mężczyzny nie udało się uratować.
Szokujące wyniki sekcji zwłok
Mimo sprzeciwu najbliższych, przeprowadzono administracyjną sekcję zwłok, która rzuciła nowe światło na przyczyny zgonu. Okazało się, że bezpośrednim powodem śmierci był tętniak rozwarstwiający łuku aorty. To odkrycie postawiło pod znakiem zapytania rzetelność wcześniejszych badań diagnostycznych. Śledczy sprawdzają teraz, czy personel medyczny dopełnił wszystkich procedur i czy przy użyciu dostępnych narzędzi medycznych można było wcześniej wykryć to śmiertelne zagrożenie. Kluczowym pytaniem w toczącym się postępowaniu pozostaje to, czy badania wykonane przed wypisem pacjenta były wystarczające, by zapobiec tej tragedii.
Prokuratorskie zarzuty dla lekarki. kluczowe opinie biegłych z krakowa
Jak przekazuje prokurator Dorota Sokołowska-Mach, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, śledztwo w tej sprawie weszło w kluczową fazę. Po zgromadzeniu obszernego materiału dowodowego, 6 marca 2026 roku prokurator przedstawił zarzuty Justynie Z. – lekarce zatrudnionej w rzeszowskim szpitalu MSWiA.
Poważne uchybienia w diagnozie
Według ustaleń śledczych, lekarka miała narazić 29-letniego pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia poprzez postępowanie niezgodne z aktualną wiedzą medyczną. Prokuratura zarzuca podejrzanej nieprawidłowe przeprowadzenie badań diagnostycznych, co w konsekwencji doprowadziło do tragicznego zgonu mężczyzny. Podstawą do sformułowania tak poważnych zarzutów stały się specjalistyczne opinie przygotowane przez biegłych z krakowskiego Instytutu Badań i Ekspertyz Sądowych. Eksperci z zakresu kardiologii, kardiochirurgii oraz medycyny ratunkowej szczegółowo przeanalizowali każdą decyzję medyczną podjętą tamtego dnia.
Wątek dokumentacji umorzony
W toku wielomiesięcznego postępowania prokuratorzy badali również wątek ewentualnego poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej pacjenta. Podejrzewano, że po śmierci mężczyzny mogło dojść do nieuprawnionej ingerencji w zapisy dotyczące procesu leczenia. Jednak, jak informuje rzecznik prokuratury, analiza dowodów nie potwierdziła tych podejrzeń. W związku z tym, 16 lutego 2026 roku śledztwo w tej konkretnej części zostało oficjalnie umorzone.
Postępowanie w toku
Justynie Z. grozi obecnie kara do 5 lat pozbawienia wolności. Prokuratura Regionalna w Rzeszowie podkreśla, że sprawa wciąż jest w toku, a śledczy analizują pozostałe aspekty zdarzenia, aby w pełni wyjaśnić okoliczności tej tragedii.
Komentarze (0)