Zdarzenie z Woli Dalszej (powiat łańcucki) pokazuje, jak pozornie bezpieczna jazda po chodniku może w ułamku sekundy zamienić się w dramat. Choć 76-letnia rowerzystka i 31-letni kierowca byli trzeźwi, chwila nieuwagi przy wyjeździe z terenu firmy doprowadziła do potrącenia, w którym ucierpiało 6-letnie dziecko. To bolesna lekcja, że na drodze – nawet poza jezdnią – zasada ograniczonego zaufania ratuje zdrowie i życie.
Do drugiego zdarzenia doszło w środę po godz. 14, w Woli Dalszej. Po chodniku jechała 76-letnia rowerzystka. Kobieta przewoziła na jednośladzie 6-letnią wnuczkę, która siedziała w foteliku zamontowanym na bagażniku
- informuje KPP Łańcut.
Chwila nieuwagi
Do zderzenia doszło w momencie, gdy 31-letni mężczyzna siedzący za kierownicą peugeota opuszczał teren lokalnego przedsiębiorstwa. Jego auto uderzyło w rower, którym poruszała się 76-letnia kobieta. Badanie alkomatem wykazało, że zarówno prowadzący samochód, jak i rowerzystka nie znajdowali się pod wpływem alkoholu.
W wypadku ranna została 6-latka. Dziewczynka trafiła do szpitala
- przekazuje łańcucka policja
Funkcjonariusze pracujący na obszarze incydentu przeprowadzili szczegółową inspekcję oraz przygotowali komplet akt, które posłużą do pełnego odtworzenia przebiegu wypadku. Zgromadzone przez policję dowody i zabezpieczone ślady mają na celu precyzyjne ustalenie przyczyn tej sytuacji.
Komentarze (0)