Łobuz trafił do Markowej jako szczeniak
Zagryziony przez wilki pies miał na imię Łobuz. Jak relacjonuje jego właściciel-Pan Paweł,pies trafił do Markowej 5 listopada 2018 roku z Rzeszowa. Miał wtedy około 10 miesięcy. Poprzednia właścicielka miała prosić, by nie oddawał go dalej, ponieważ wcześniej zwierzę trafiło już do trzech innych osób, które zrezygnowały z opieki nad nim.
Mężczyzna opisuje Łobuza jako bardzo energicznego psa, który od początku miał silny instynkt łowiecki. Na wsi szczególnie interesowały go kury i kaczki sąsiadów. Początkowo biegał luzem po gospodarstwie razem z drugim psem – owczarkiem niemieckim. Problemem były jednak ucieczki.
– Potrafił po chwili nieuwagi dać chodu i spacerować po całej okolicy. Dlatego został umieszczony w ogrodzonym, dużym ogrodzie. Ale i to nie pomogło. Potrafił się podkopać pod murkami ogrodzeniowymi i uciekać dalej. Dlatego zrobiliśmy mu kojec – opowiada właściciel.
Nagranie wideo
Dlaczego pies był na łańcuchu?
Jak wyjaśnia mężczyzna, pobyt w kojcu nie służył Łobuzowi. Pies miał przestać jeść i pić. Po wizycie weterynarza właściciel usłyszał, że zwierzę powinno mieć kontakt z gospodarstwem i nie powinno stale przebywać w kojcu. Wtedy zdecydowano o zastosowaniu lekkiego, około siedmiometrowego łańcucha, gdy w pobliżu nie było domowników.
Właściciel podkreśla, że pies nie przebywał na uwięzi przez cały czas. Miał również możliwość chodzenia luzem, jednak ze względu na instynkt łowiecki nie można było pozostawiać go bez kontroli w pobliżu drobiu czy królików.
– Piesek był zadbany, dwa razy dziennie karmiony, ze stałym dostępem do wody. Ale na łańcuchu i to jest dla innych najważniejsze. Ciekawe, czy ktoś by takiego pieska wziął do domu. Bo większość komentujących ma mi to za złe, nie znając sytuacji – napisał mężczyzna.
Jak dodaje, Łobuz był szczepiony i odrobaczany. Miał być również bardzo czujnym psem, który reagował m.in. na syrenę strażacką. Właściciel przyznaje jednak, że zwierzę nie akceptowało wszystkich ludzi, a nawet domownicy musieli zachowywać wobec niego ostrożność.
„To był mały wojownik”. Tak doszło do ataku wilków
Właściciel odniósł się także do samego ataku. Jak twierdzi, Łobuz nie próbował uciekać, lecz ruszył w stronę wilka. Jego zdaniem nawet gdyby pies nie był na łańcuchu, prawdopodobnie zachowałby się tak samo.
– Łobuz miał szansę żyć i się schować przed wilkami. Lecz miał charakter bojownika i obrońcy gospodarstwa. Na nagraniu widać, jak wilki podchodzą blisko, po czym tylko jeden podchodzi najbliżej i to Łobuz pierwszy skacze do walki. Lecz z wilkiem, który był cztery razy wyższy od niego, nie miał szans – relacjonuje Paweł.
Według jego opisu wilk chwycił psa za kark, a następnie mocno szarpnął, zrywając obrożę. Potem zabrał Łobuza i uciekł razem z pozostałymi wilkami. Drugi pies, owczarek niemiecki, miał się schować i uniknąć ataku.
– To był mały wojownik, który był jak Dawid i Goliat, tylko Goliat był tym razem mocniejszy. Piesek był do ostatnich minut wojownikiem, który dbał o swój teren – napisał właściciel.
Właściciel odpowiada na komentarze internautów
Po publikacji informacji o śmierci psa w sieci pojawiły się krytyczne komentarze dotyczące trzymania zwierzęcia na łańcuchu. Pan Paweł twierdzi, że wiele osób oceniło go, nie znając ani historii Łobuza, ani okoliczności, w jakich był utrzymywany.
– Nikt nie pyta, jaka była przyczyna, że piesek na łańcuchu był. Czy miał kochający dom? Czy był zadbany? Czy cały czas był na łańcuchu? Nie tylko komentarze typu: „pojeb”, „debil”, „sam idź się przywiąż łańcuchem” – napisał.
Podkreśla również, że jego wcześniejszy wpis nie miał być oskarżeniem wilków za to, że pies przebywał na uwięzi. Chciał zwrócić uwagę na problem coraz częstszych zaginięć zwierząt i obecności drapieżników w pobliżu gospodarstw.
– Łatwo jest komentować, nie znając sytuacji i wszystko wrzucać do jednego worka. Że pies na łańcuchu, to właściciel niech zgnije w piekle – podsumowuje.
Paweł zaznacza, że nie zamierza rezygnować z zabezpieczania pozostałych zwierząt na terenie gospodarstwa. Jak pisze, poza owczarkiem ma również inne zwierzęta, które mogą być narażone na ataki drapieżników.
Historia Łobuza wywołała dyskusję nie tylko o obecności wilków w pobliżu zabudowań, ale również o sposobach utrzymywania psów i zapewnianiu im bezpieczeństwa. Właściciel przedstawił swoją wersję wydarzeń, podkreślając, że jego zdaniem Łobuz był zadbanym psem, a decyzja o uwięzi wynikała z jego zachowania i wcześniejszych prób zapewnienia mu bezpiecznego miejsca.
Komentarze (0)