Planowana reorganizacja rzeszowskiej komunikacji miejskiej budzi spore emocje, ale na horyzoncie pojawił się pomysł, który może pogodzić pasażerów z nowymi trasami. Radny Mateusz Maciejczyk informuje o złożeniu oficjalnego wniosku w sprawie zachowania kultowego numeru linii, która od lat łączyła osiedla z centrum miasta.
Głos radnego: „To nie jest tylko kosmetyka”
Jak przekazuje w swoich mediach społecznościowych radny Mateusz Maciejczyk, wspólnie z Przewodniczącym Jaromirem Budzikiem oraz przedstawicielami Rad Osiedli Gen. Andersa i Baranówka, podjęto kroki mające na celu ochronę tożsamości popularnej linii. Według radnego, zmiana numeru z nowo projektowanej „36-tki” z powrotem na dobrze znaną „30-tkę” to kluczowy gest w stronę mieszkańców.
Radny podkreśla, że dla wielu pasażerów numer na tablicy autobusu to symbol stabilności. Zachowanie starej numeracji ma być sygnałem, że miasto szanuje przyzwyczajenia rzeszowian, którzy od dekad korzystają z tego połączenia.
Zmiany w trasie – co mówi wniosek?
Mateusz Maciejczyk jasno precyzuje, że nowa trasa (obecnie planowana jako 36) różni się od tej historycznej. Najważniejsze informacje przekazane przez radnego to:
-
Pominięcie ul. Matuszczaka – nowa linia nie będzie już obsługiwać tego odcinka,
-
Nowy kierunek – autobus ma kursować z osiedla Kotuli przez ul. Gen. Andersa aż na pętlę przy ul. Rocha na Słocinie.
Radny zaznacza jednak, że mimo tych modyfikacji, przebieg w zdecydowanej większości pokrywa się z dotychczasową trasą „trzydziestki”, co uzasadnia powrót do starej nazwy.
Wspólny front rad osiedli
W swoim komunikacie radny Maciejczyk zwraca uwagę na „partnerską współpracę” ponad podziałami osiedlowymi. Oficjalny wniosek trafił już na biurko Prezydenta Miasta oraz do Zarządu Transportu Miejskiego. Zdaniem radnego, przychylenie się do tej prośby będzie jasnym dowodem na to, że dialog społeczny w Rzeszowie realnie wpływa na podejmowane decyzje.
Komentarze (0)