Ta historia mogłaby posłużyć za scenariusz do poruszającego filmu. 41-letni mężczyzna, który swoją podróż rozpoczął w odległej Francji, zakończył ją w skromnym, zimnym pustostanie w miejscowości Futoma. Bez rodziny, bez pieniędzy i z nieważnym dokumentem tożsamości, stał się „niewidzialny” dla systemu, nie mogąc liczyć na żadną pomoc prawną czy socjalną. Los odmienił się dopiero wtedy, gdy w progu opuszczonego budynku stanęli policjanci z Dynowa. Funkcjonariusze udowodnili, że ich praca to nie tylko litera prawa, ale przede wszystkim empatia i pomoc drugiemu człowiekowi.
W poniedziałek (2 lutego przyp. red), policjanci z komisariatu w Dynowie, w trakcie realizacji zadań związanych z kontrolą miejsc, w których mogą przebywać osoby zagrożone wychłodzeniem, skontrolowali opuszczony budynek w Futomie
- informuje KMP Rzeszów.
Przez kilkanaście lat mieszkał na terenie Rzeszowa
Powrót do ojczyzny zajął mu aż dwa lata – i całą tę trasę 41-latek pokonał pieszo. Jak ustalili funkcjonariusze, mężczyzna przez kilkanaście lat żył we Francji, gdzie również zmagał się z bezdomnością. Sytuację skomplikował brak ważnego dowodu tożsamości, co skutecznie odcięło go od tamtejszego systemu wsparcia. To właśnie desperacka chęć wyrobienia nowych dokumentów i uregulowania swojej sytuacji prawnej pchnęła go do decyzji o powrocie do Polski. Po trwającej miesiącami wędrówce, ostatecznie dotarł na Podkarpacie, gdzie schronienie znalazł w jednym z opuszczonych budynków.
Mundurowi zaproponowali 41-latkowi przewiezienie do schroniska dla osób bezdomnych, jednak stanowczo odmówił . Jako jedyny powód podał, że nie może tam przebywać z psem, który jest jego jedynym przyjacielem
- przekazuje KMP Rzeszów.
Mimo braku podstawowych mediów – prądu, gazu czy bieżącej wody – 41-latek zachowywał pogodę ducha i deklarował, że poradzi sobie sam. Jedynym realnym problemem, jaki przyznał, był utrudniony dostęp do jedzenia. Funkcjonariusze nie dali się jednak zwieść temu optymizmowi i natychmiast przystąpili do działania. Najpierw zabrali mężczyznę na komisariat na ciepły posiłek, a następnie z własnych środków sfinansowali mu najpotrzebniejsze zakupy.
Komentarze (0)