Cmentarz, który pamięta dawny Rzeszów
Stary Cmentarz przy ulicy Targowej to jedna z najważniejszych historycznych nekropolii Podkarpacia. Założono go w 1792 roku, po tym, jak cesarz Józef II wydał dekret nakazujący zamykanie cmentarzy przykościelnych. Nowe miejsce pochówku wyznaczono wówczas poza centrum miasta, w sąsiedztwie kościoła Świętej Trójcy.
Dziś nekropolia zajmuje około 3,65 hektara. Spoczywa tu około 40 tysięcy osób. Wśród nich dawni mieszkańcy Rzeszowa, społecznicy, przedstawiciele zasłużonych rodzin, uczestnicy powstań narodowych oraz ofiary wojen.
Najstarsze zachowane nagrobki pochodzą z początku XIX wieku. Wśród nich wymieniane są groby M. Lerera z 1810 roku oraz I. Tustanowskiego z 1813 roku.
Spacerując między starymi pomnikami, można dostrzec nie tylko kunszt dawnych kamieniarzy. To także niezwykła lekcja historii miasta. Każde nazwisko, każda data i każde wyryte w kamieniu zdanie przypominają, że za tymi grobami kryli się prawdziwi ludzie i ich niepowtarzalne losy.
„Nieodżałowanej i ukochanej córeczce”. Historia małej Marylki
Jednym z najbardziej poruszających miejsc jest grób Marii Kochanowicz. Dziewczynka zmarła 30 lipca 1944 roku, mając zaledwie pięć lat.
Na jej nagrobku rodzice pozostawili przejmujące słowa:
„NIEODŻAŁOWANEJ I UKOCHANEJ CÓRECZCE MARYLCE TRAGICZNEJ OFIERZE WOJNY”.
Dalej wyryto:
„ZMARŁEJ 30.07.1944 W 5 WIOŚNIE ŻYCIA”.
Ale to nie koniec. Rodzice zapisali również kilka zdań, które brzmią jak wiersz napisany przez ludzi pogrążonych w rozpaczy:
„ZAWSZE ŁAGODNA, CICHA, UŚMIECHNIĘTA,
ZAWSZE SZCZĘŚLIWA, W ZŁEJ CZY DOBREJ DOLI.
NAJUKOCHAŃSZE DZIECIĘ, NASZA MARYSIEŃKA”.
Trudno przejść obok takiego nagrobka obojętnie. Zamiast długiego życiorysu pozostało kilka zdań rodziców, którzy stracili ukochane dziecko. Wojna odebrała im to, co najcenniejsze.
Eugenia Zdun. Zginęła tragicznie, mając zaledwie 36 lat
Kolejna historia zapisana w kamieniu należy do Eugenii Zdun. Kobieta zginęła 8 września 1939 roku, w pierwszych dniach II wojny światowej. Miała 36 lat.
Na jej nagrobku znajduje się krótka inskrypcja:
„EUGENIA ZDUN
ZGINEŁA TRAGICZNIE
8.9.1939
PRZ. LAT 36
PROSI O ZDROWAŚ MARIO”.
Kilka słów, które nie wyjaśniają okoliczności tragedii, ale pozwalają zrozumieć, jak nagle i brutalnie wojna potrafiła przerwać ludzkie życie.
Franciszek Grzywacz. Dwie daty i prośba o modlitwę
Na Starym Cmentarzu znajduje się również grób Franciszka Grzywacza. Zachowana tabliczka zawiera jego imię i nazwisko oraz daty urodzenia i śmierci:
„TU SPOCZYWA
FRANCISZEK GRZYWACZ
UR. 3/XII.1889 † 29/VII.1944
PROSI O ZDROWAŚ MARIO”.
Takie inskrypcje są dziś bezcennym świadectwem przeszłości. Nie opowiadają całego życia zmarłego, ale pozostawiają ślad, dzięki któremu jego nazwisko nie znika całkowicie z pamięci kolejnych pokoleń.
„Zginęły matka i pięcioletnia córeczka”. Rodzinna tragedia zapisana na kamieniu
Szczególnie przejmująca jest historia Zofii Furman z domu Jurasz i jej pięcioletniej córeczki Marysi. Ich nazwiska znajdują się na jednej z tablic przy zbiorowej mogile ofiar II wojny światowej.
Wyryto na niej:
„ZOFIA FURMAN Z D. JURASZ I JEJ CÓRECZKA MARYSIA L.5
ZGINĘŁY 7 IX 1939”.
Dwie osoby, matka i małe dziecko. Jedna data, która na zawsze połączyła ich losy. Trudno nie zastanowić się, jak wyglądały ich ostatnie chwile i co wydarzyło się tamtego wrześniowego dnia. Tablica nie podaje szczegółów tragedii, ale sam napis wystarczy, by wyobrazić sobie ogrom rodzinnej straty.
Joanna Kusaj i bracia Fornal. Trzy młode życia przerwane jednego dnia
Na tej samej mogile odnajdujemy kolejne nazwiska:
„KUSAJ JOANNA UR. 15 III 1922
ZDZISŁAW FORNAL UR. 14 I 1932
TADEUSZ FORNAL UR. 23 III 1933
ZGINĘLI 7 IX 1939”.
Joanna miała zaledwie 17 lat. Zdzisław siedem, a Tadeusz sześć. Trzy młode osoby, których życie zakończyło się tego samego dnia. Ich nazwiska zostały utrwalone na tablicy, która dziś przypomina, że wojna nie oszczędzała nikogo – również dzieci i nastolatków.
Marian Klimkiewicz. Zginął kolejarz ze stacji Boguchwała
Wśród upamiętnionych osób jest również Marian Klimkiewicz z Tuchowa. Na tablicy zapisano:
„MARIAN KLIMKIEWICZ Z TUCHOWA
ZAWIADOWCA STACJI BOGUCHWAŁA
ZGINĄŁ 7 IX 1939”.
To jeden z tych napisów, które pozwalają odtworzyć fragment czyjegoś życia. Wiemy, skąd pochodził i czym się zajmował. Nie jest już wyłącznie nazwiskiem na zbiorowej mogile. Był człowiekiem wykonującym konkretną pracę, związanym z koleją i stacją w Boguchwale.
Powstaniec, który zmarł od ran. Miał tylko 21 lat
Jeszcze starszą historię kryje mogiła powstańców z 1863 roku. Na jednej z tablic znajduje się napis poświęcony Marcelowi Kowalskiemu:
„POD TYM GŁAZEM SPOCZYWAJĄ ZWŁOKI
MARCELEGO KOWALSKIEGO
SYNA ADAMA I LUDWIKI
MŁODZIENIEC TEN LAT 21
WSKUTEK RAN POD POTOKIEM ODEBRANYCH
† W RZESZOWIE DN. 11.IV.1863”.
To szczególnie przejmujące epitafium. Zapisano w nim nie tylko imię i nazwisko zmarłego, ale także imiona jego rodziców oraz okoliczności śmierci. Marceli Kowalski miał zaledwie 21 lat. Zmarł w Rzeszowie wskutek ran odniesionych pod Potokiem.
Na pomniku powstańców wyryto również słowa:
„ZA WOLNOŚĆ I OJCZYZNĘ POLEGŁYM”.
Na tablicy wymieniono między innymi Franciszka Lewitowicza, który miał 24 lata, Józefa Bednarskiego, który miał 27 lat, oraz Ludwika Stanisława Nykiela, również 24-latka. Wszyscy zmarli w 1863 roku. Ich nazwiska są świadectwem walki i ofiary złożonej podczas powstania styczniowego.
Eugeniusz Gadulski. Kolejna ofiara wojennej tragedii
W zbiorowej mogile znajduje się także tabliczka z napisem:
„EUGENIUSZ GADULSKI UR. 4 I 1906
ZGINĄŁ 1 VIII 1944”.
Miał 38 lat. Sama inskrypcja nie wyjaśnia okoliczności jego śmierci, ale data 1 sierpnia 1944 roku przypada na dzień wybuchu Powstania Warszawskiego. Nie należy jednak bez dodatkowych dokumentów przesądzać, że zginął w związku z tym wydarzeniem.
Każda z tych tablic jest osobnym świadectwem historii. Niektóre zawierają jedynie nazwisko i datę, inne pozwalają poznać rodzinne więzi, zawód czy okoliczności śmierci. Razem tworzą niezwykle poruszający obraz ludzi, których losy na zawsze zostały związane z Rzeszowem.
Tutaj spoczywają ludzie, którzy tworzyli historię Rzeszowa
Stary Cmentarz to nie tylko miejsce pamięci o anonimowych mieszkańcach dawnego Rzeszowa. Znajdują się tu również groby osób, które zapisały się w historii miasta i regionu.
Spoczywa tu między innymi Ignacy Schaitter, kupiec i społecznik, a także Józef Łukasiewicz, ojciec słynnego Ignacego Łukasiewicza. Na nekropolii pochowany został również architekt Jakób Holzer.
Warto zwrócić uwagę na same nagrobki. Wiele z nich powstało w drugiej połowie XIX wieku, w pracowniach kamieniarskich i rzeźbiarskich działających w Rzeszowie, Krakowie i Lwowie. Szczególną rolę odegrała rodzina Janików, której zakład kamieniarski powstał w 1890 roku przy dzisiejszym skrzyżowaniu ulic Targowej i Mickiewicza.
Kamienie, które nie pozwalają zapomnieć
Stary Cmentarz został wpisany do rejestru zabytków w 1968 roku. To przestrzeń, w której historia Rzeszowa zapisana jest nie tylko w podręcznikach, ale przede wszystkim w nazwiskach, datach i osobistych pożegnaniach.
Warto zatrzymać się tu na chwilę. Nie tylko przy najbardziej okazałych pomnikach, ale również przy skromnych nagrobkach, na których ktoś przed laty wyrył kilka słów skierowanych do ukochanej osoby.
Bo choć od niektórych pochówków minęło ponad dwieście lat, emocje zapisane w kamieniu wciąż są zrozumiałe. Miłość rodziców do dziecka, pamięć o bliskich, żal po stracie i prośba o modlitwę nie straciły swojej wymowy.
To właśnie dlatego Stary Cmentarz przy Targowej jest czymś więcej niż zabytkową nekropolią. Jest wielką księgą dawnych ludzkich historii, której kolejne strony wciąż można odkrywać podczas spaceru.
Komentarze (0)