Tłusty Czwartek jak co roku przyciągnął tłumy miłośników słodkości. Nasza redakcja od wczesnych godzin porannych odwiedziła kilka lokalizacji w mieście – od kultowych pączkarni po duże markety. Wszędzie widok był podobny: długie kolejki, sięgające kilku, a miejscami nawet kilkunastu metrów.
Kilkumetrowe kolejki
Największym zainteresowaniem tradycyjnie cieszą się wyspecjalizowane pączkarnie.
Też przyszłem po pączki. Ale rzucili się jakby nigdy pączka nie widzieli
- komentuje jeden z mieszkańców z kolejki.
Przed niektórymi z nich już przed godziną 8.00 ustawiali się pierwsi klienci. W południe kolejki ciągnęły się wzdłuż chodników, a czas oczekiwania wynosił nawet kilkadziesiąt minut. Klienci podkreślali, że „raz w roku można postać”, a świeże, ręcznie robione pączki warte są cierpliwości.
Nieco mniejsze, choć wciąż imponujące kolejki ustawiają się także w marketach. Sieci handlowe przygotowały atrakcyjne promocje – ceny zaczynają się już od kilkudziesięciu groszy za sztukę przy zakupie większej liczby. Wiele osób decyduje się na tę opcję, kupując całe kartony do pracy czy dla rodziny.
Do wyboru do koloru
Wybór jest naprawdę spory. Oprócz klasycznych pączków z różą, marmoladą czy budyniem, dostępne są także bardziej wyszukane propozycje: z pistacją, słonym karmelem, maliną i białą czekoladą, a nawet w wersjach wegańskich czy bezglutenowych. Coraz częściej spotkać można również pączki premium – dekorowane, z nadzieniem inspirowanym popularnymi deserami czy egzotycznymi smakami.
Sprzedawcy podkreślają, że to jeden z najbardziej intensywnych dni w roku. – „Przygotowywaliśmy się od kilku dni, ale zainteresowanie i tak zaskakuje” – mówi jedna z pracownic lokalnej cukierni. W wielu miejscach dostawy świeżych partii pączków realizowane są na bieżąco, by sprostać popytowi.
Jedno jest pewne – Tłusty Czwartek wciąż ma się świetnie, a tradycja jedzenia pączków nie słabnie. Choć trzeba uzbroić się w cierpliwość, dla wielu to najsłodsza kolejka w roku.
Komentarze (0)