Pożar sortowni odpadów w Strzyżowie postawił na nogi rzeszowski WIOŚ. Inspektorzy natychmiast pojawili się przy ul. 1 Maja, gdzie przez kilkanaście godzin trwała walka z ogniem i dymem. Specjalistyczny sprzęt zbadał jakość powietrza w mieście, a eksperci sprawdzili, czy toksyczne substancje nie trafiły do pobliskiego Wisłoka.
W dniu 16.04.2026 r. po godzinie 16, WIOŚ w Rzeszowie został poinformowany o pożarze sortowni odpadów przy ul. 1 Maja w Strzyżowie. Niezwłocznie inspektorzy WIOŚ przeprowadzili rozpoznanie na miejscu zdarzenia
- informuje Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Rzeszowie.
Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia i przystąpili do intensywnej walki z ogniem, który rozprzestrzenił się na pryzmę odpadów odizolowaną betonowymi barierami oraz na fragment hali. Dzięki ich sprawnym działaniom udało się powstrzymać pożar przed zajęciem kolejnych obiektów. Akcja ratownicza w sortowni została sfinalizowana w piątek rano, 17 kwietnia, około godziny 3:00.
Skażenie chemiczne powietrza
W czwartek, 16 kwietnia, zespół rzeszowskiego oddziału Centralnego Laboratorium Badawczego GIOŚ przeprowadził szczegółowe badania powietrza w czterech lokalizacjach na terenie Strzyżowa. Wykorzystano do tego specjalistyczne Mobilne Laboratorium, które pozwala na błyskawiczną analizę zagrożeń chemicznych w atmosferze. Choć w sprawdzanych miejscach wyraźnie unosił się dym i czuć było zapach spalenizny, aparatura pozwoliła precyzyjnie ocenić ewentualne skażenie.
Pomiary przeprowadzone za pomocą pasywnego detektora zdalnego Rapid Plus wykazały obecność amoniaku w powietrzu. Dodatkowo przeprowadzono pomiary ilościowe za pomocą detektora IBRID MX6 - wykazały one, że stężenie amoniaku nie przekraczało 1 ppm. Stężenie 1 ppm to śladowa ilość daleka od poziomów niebezpiecznych
- informuje WIOŚ w Rzeszowie.
W piątek, 17 kwietnia, rzeszowscy inspektorzy WIOŚ przystąpili do oficjalnej kontroli na terenie sortowni. Podczas oględzin nie wyczuto już woni amoniaku, a co najważniejsze, ustalono, że substancje z akcji gaśniczej nie przeniknęły do kanalizacji deszczowej. Służby potwierdziły również, że do koryta Wisłoka nie przedostały się żadne zanieczyszczenia, co chroni rzekę przed skażeniem. Obecnie postępowanie jest w toku, a urzędnicy gromadzą ostateczne ustalenia.
Komentarze (0)