Według autora wpisu do jednej z opisywanych sytuacji miało dojść 26 czerwca podczas kursu odjeżdżającego z Rzeszowa o godz. 14.05. Kierowca podczas postojów na czerwonym świetle miał wychodzić z pojazdu, aby zapalić papierosa, a niekiedy miał palić również wewnątrz autobusu. Jak podkreślono, podróżowały nim między innymi osoby starsze i dzieci.
Autor opisał także sytuację z Jawornika Polskiego. Jeden z potencjalnych pasażerów miał biec w kierunku autobusu, jednak kierowca, zamiast poczekać, miał odjechać i skomentować jego zachowanie w wulgarny sposób. Pasażerowie znajdujący się w pojeździe mieli prosić o zatrzymanie autobusu, ale bezskutecznie.
We wpisie przytoczono również wcześniejsze zdarzenia z Hyżnego i Dylągówki. Ich autor twierdził, że kierowca reagował krzykiem i wulgaryzmami, gdy pasażerowie próbowali wysiadać tylnymi drzwiami. Miały się także zdarzać sytuacje, w których podróżni nie zostali wypuszczeni na właściwym przystanku i musieli jechać dalej.
Przewoźnik odpowiada na zarzuty
W związku z opublikowanymi informacjami zwróciliśmy się do przewoźnika z prośbą o stanowisko. Firma AGMAR Bus zapewnia, że kierowcy mogą korzystać z przerw, o ile nie wpływa to na prawidłową realizację kursu.
Jeżeli kierowca pali papierosa, odbywa się to wyłącznie poza pojazdem oraz podczas postoju wynikającego z obecnej organizacji ruchu, na przykład na czerwonym świetle lub w czasie postoju na pętli
- przekazał przewoźnik.
Firma zaznaczyła jednocześnie, że czas przejazdu na trasie liczącej około 35 kilometrów wydłużył się o godzinę i obecnie wynosi około 120 minut.
Przewoźnik nie potwierdza również, aby kierowca celowo odjechał osobie biegnącej do autobusu w Jaworniku Polskim.
Kierowca nie ma żadnego interesu w celowym pomijaniu pasażerów oczekujących na przystanku. Każdy przewieziony pasażer stanowi przychód dla przedsiębiorstwa, dlatego kierowcy mają obowiązek zatrzymać się na wyznaczonych przystankach i zabierać oczekujące osoby
- wyjaśniono.
Firma przypomina jednocześnie, że pasażer powinien pojawić się na przystanku około pięciu minut przed planowanym odjazdem autobusu.
AGMAR Bus odnosi się również do kwestii korzystania z drzwi. Jak wyjaśniono, na części kursów obowiązuje zasada wsiadania przednimi drzwiami. Ma to umożliwiać kierowcy kontrolowanie biletów i ograniczać przypadki podróżowania bez ważnego dokumentu przejazdu. Firma twierdzi, że podczas kontroli ujawniano również bilety podrobione lub sfałszowane.
Kierowca ma obowiązek zatrzymywania się zgodnie z rozkładem
Przewoźnik nie potwierdza natomiast przypadków niewysadzania pasażerów na przystankach. Podkreśla, że kierowca ma obowiązek zatrzymywania się zgodnie z rozkładem, a odległości pomiędzy kolejnymi przystankami na trasie podmiejskiej wynoszą niekiedy nawet 2,5 kilometra.
Trudno uznać za prawdopodobne, aby kierowca celowo przewoził pasażerów na kolejny przystanek
- zaznaczono.
Firma zapewnia, że wszyscy kierowcy są zobowiązani do zachowania odpowiednich standardów obsługi pasażerów. Każde konkretne i możliwe do zweryfikowania zgłoszenie ma być przedmiotem postępowania wyjaśniającego. Przewoźnik zwraca jednak uwagę, że nie wszystkie skargi znajdują później potwierdzenie.
Wszyscy nasi kierowcy są zobowiązani do przestrzegania standardów obsługi pasażerów. Jeżeli otrzymujemy konkretne, możliwe do zweryfikowania zgłoszenie, każdorazowo prowadzimy postepowanie wyjaśniające. W wielu przypadkach niestety potwierdziło się że najlepszą opcją jest oskarżyć kierowcę o niewłaściwe wykonanie swoich obowiązków, aniżeli przyznać się do własnego błędu.
- informuje firma.
W stanowisku odniesiono się także do cen biletów. Miesięczny bilet kosztujący 300 zł nie podrożał od dwóch lat, mimo wzrostu cen paliwa, wynagrodzeń, części zamiennych i kosztów utrzymania pojazdów. Według wyliczeń firmy przy dwóch przejazdach dziennie przez 30 dni jeden przejazd kosztuje około 5 zł.
Przewoźnik podkreśla, że oczekiwania dotyczące kultury i profesjonalizmu powinny dotyczyć nie tylko kierowców, ale również pasażerów.
Wzajemny szacunek i przestrzeganie obowiązków przez obie strony są podstawą bezpiecznego i sprawnego funkcjonowania transportu publicznego
– podsumowała firma.
Redakcja nie była świadkiem opisanych sytuacji, a przedstawione informacje pochodzą z wpisu opublikowanego w mediach społecznościowych. Przewoźnik nie potwierdza części przedstawionych relacji.
Komentarze (0)