To była noc, która mogła przejść do historii czarnych kronik Podkarpacia jako jedna z najtragiczniejszych. Sceny, które rozegrały się w miniony wtorek w Tuczempach, przypominały wysokobudżetowy film akcji, jednak stawką było realne życie trzech młodych ludzi. Jak przekazuje KPP Jarosław, wszystko zaczęło się od rutynowej kontroli prędkości, a skończyło się całkowitym zniszczeniem pojazdu i walką o życie na jednej z prywatnych posesji.
Zignorowany sygnał i początek szaleństwa
Tuż po godzinie 1:00 w nocy, funkcjonariusze jarosławskiej drogówki pełniący służbę na drodze krajowej nr 94, zauważyli nadjeżdżającego Seata Leona. Urządzenie pomiarowe wykazało przekroczenie prędkości o 32 km/h w obszarze zabudowanym. Wydawało się, że skończy się na mandacie, jednak kierujący miał inne plany.
Jak informuje KPP Jarosław, policjant dwukrotnie podał wyraźny sygnał latarką ze światłem czerwonym do zatrzymania pojazdu. Siedzący za kółkiem 20-latek zignorował mundurowych, ominął patrol i z impetem ruszył w stronę Ostrowa. W tym momencie rutynowa kontrola zmieniła się w niebezpieczny pościg.
NAGRANIE WIDEO
200 km/h na liczniku i lot nad posesją
Policyjne sygnały świetlne i dźwiękowe nie ostudziły zapału uciekiniera. Wręcz przeciwnie – mężczyzna docisnął pedał gazu do dechy. Jak przekazuje KPP Jarosław, Seat Leon pędził z prędkością blisko 200 km/h. Przy takiej szybkości margines błędu praktycznie nie istnieje. Na łuku drogi kierowca stracił panowanie nad maszyną.
Siła uderzenia była potworna. Samochód wypadł z jezdni, zniszczył infrastrukturę drogową i z impetem dachował na pobliskiej posesji. Jak podkreślają funkcjonariusze z KPP Jarosław, jeden z elementów rozbitego auta z taką siłą wystrzelił w górę, że uderzył w dach budynku mieszkalnego. Z samochodu została jedynie sterta pogniecionych blach.
Ucieczka pieszo i porażający wynik badania
Mimo groźnie wyglądającego wypadku, 20-letni mieszkaniec gminy Jarosław zdołał o własnych siłach opuścić wrak i podjął desperacką próbę ucieczki pieszo. Został jednak błyskawicznie obezwładniony przez funkcjonariusza. Szybko wyszło na jaw, co było powodem tak irracjonalnego zachowania.
Jak przekazuje KPP Jarosław, badanie stanu trzeźwości wykazało u 20-latka 1,38 promila alkoholu. To jednak nie wszystko – w jego organizmie stwierdzono również obecność narkotyków. W pojeździe znajdowało się także dwóch pasażerów w wieku 19 i 20 lat. Choć auto zostało doszczętnie zniszczone, cała trójka cudem przeżyła to zdarzenie, trafiając pod opiekę lekarzy.
Surowa kara za brak wyobraźni
Młody kierowca usłyszał już prokuratorskie zarzuty. Jak przekazuje KPP Jarosław, mężczyzna odpowie za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz przestępstwo, jakim jest niezatrzymanie się do kontroli drogowej. 20-latek przyznał się do winy.
Teraz o jego losie zadecyduje sąd. Za samą ucieczkę przed policją grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności, nie licząc konsekwencji za jazdę pod wpływem środków odurzających i spowodowanie ogromnych strat materialnych. Policja po raz kolejny apeluje: brawura i używki to najkrótsza droga do tragedii, której tym razem udało się uniknąć tylko dzięki ogromnemu szczęściu.
Komentarze (0)