Bez własnego miejsca do zabawy przez cztery lata
Przedszkole Publiczne nr 46 przy ul. Iwonickiej 54 to jedna z nowszych rzeszowskich placówek. Osiem oddziałów, blisko dwustu przedszkolaków, ogrzewanie podłogowe, fotowoltaika, oczyszczacze powietrza w każdej sali. Miasto chwaliło się nią przy otwarciu.
Brakowało jednej rzeczy: placu zabaw.
Żeby dzieci mogły się pobawić na świeżym powietrzu, nauczyciele wyprowadzali je poza teren przedszkola — chodnikiem wzdłuż ulicy, na osiedlowy plac zabaw należący do spółdzielni. Rodzice od lat zwracali uwagę, że to rozwiązanie prowizoryczne i po prostu ryzykowne.
„Sprawa nie była prosta"
Sprawą od dłuższego czasu zajmowała się radna miejska Anna Woźniak-Kunicka, która interweniowała u prezydenta Rzeszowa.
Bardzo się cieszę, że budowa placu zabaw przy Przedszkolu Publicznym nr 46 wreszcie rusza. O tę inwestycję od dłuższego czasu zabiegali rodzice, których wspierałam w rozmowach z miastem. Sprawa nie była prosta, bo wcześniejszy wykonawca się wycofał, a projekt wymagał również uwzględnienia uwag sąsiadujących mieszkańców
— mówi radna.
Do przedszkola uczęszcza około 200 dzieci, które do tej pory, żeby skorzystać z placu zabaw, musiały wychodzić poza teren placówki. Po zakończeniu inwestycji będą miały własne miejsce do zabawy przy przedszkolu. Dziękuję rodzicom za konsekwencję, bo bez ich zaangażowania ta sprawa mogłaby nadal czekać na realizację
— dodaje.
Oferty dwa razy wyższe niż szacunki miasta
Historia tej inwestycji dobrze pokazuje, dlaczego pozornie prosty plac zabaw potrafi powstawać latami.
Miasto dokupiło pod niego działkę za przedszkolem i ogłosiło przetarg w formule „zaprojektuj i wybuduj". Zakres był większy, niż sugeruje sama nazwa zadania: niwelacja terenu, zabezpieczenie skarp, dojścia i schody terenowe, przygotowanie gruntu, ogrodzenie.
I tu pojawił się problem. Wstępny koszt robót wraz z projektem szacowano na 800 tys. zł. Tymczasem najtańsza z trzech złożonych ofert opiewała na ponad milion złotych, a najdroższa przekraczała 2,1 mln zł. Postępowanie zostało unieważnione w grudniu 2024 roku. Wyłoniony wcześniej wykonawca ostatecznie nie podpisał umowy.
Powód takich stawek nie jest przypadkowy. Teren przy przedszkolu jest inwestycyjnie trudny — kilka lat temu doszło tam do osunięcia się skarpy.
Spór o to, gdzie ma stanąć plac
Drugim hamulcem był konflikt z mieszkańcami sąsiednich bloków. Pierwotna koncepcja zakładała budowę placu zabaw na przyległej skarpie, czyli — z perspektywy sąsiadów — dosłownie pod ich oknami.
Mieszkańcy podkreślali, że nie są przeciwni samej inwestycji. Przygotowali własną, alternatywną propozycję i zaprezentowali ją na sesji Rady Miasta: plac miałby powstać poniżej skarpy, na poziomie wyjścia z przedszkola, tak by dzieci nie musiały wspinać się po schodach.
Jak wynika ze słów radnej, projekt ostatecznie zmodyfikowano, uwzględniając uwagi sąsiadów.
Komentarze (0)