Szymon Szurlej: Rada Miasta odrzuciła uchwałę o nocnym ograniczeniu sprzedaży alkoholu. Jak Pan ocenia tę decyzję? Czy jest Pan nią zaskoczony?
Paweł Szczygłowski: - O zaskoczeniu trudno mówić, bo obserwując dyskusję wśród Radnych, która toczyła się jeszcze przed Sesją, wiedziałem, że może zdarzyć się wszystko. Trudno było wyrokować czy uchwała przejdzie, czy nie. W kontekście ostatecznej decyzji raczej czuję, że Radni, a za nimi i Miasto, nie wykorzystali okazji na wprowadzenie dobrego rozwiązania. Przysłuchiwałem się Sesji, byłem zadowolony, że kilkoro Radnych podzieliło nasze uwagi co do uchwały. Gdy padł wniosek Radnej Marty Niewczas, aby cofnąć uchwałę do Komisji i dalej ją dopracowywać pojawiła się nadzieja, że nasz apel będzie wcielony w życie… ale decyzja Rady była inna i niestety zarówno wniosek, jak i uchwała upadły. Myślę, że to błąd.
Nowa Lewica popierała ideę ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu, ale jednocześnie apelowała o poprawki do projektu. Dlaczego uznali Państwo, że uchwała w obecnym kształcie była niewystarczająca?
- Tak, popieraliśmy tę ideę. Nasi Radni w innych Miastach również brali udział we wprowadzaniu podobnych rozwiązań i jeszcze zanim rozpoczęliśmy obecną dyskusję w Rzeszowie zorganizowaliśmy wewnętrzne spotkanie z Agatą Diduszko-Zyglewską – Radną Miasta Warszawy z Lewicy – która opowiadała nam o tamtejszym rozwiązaniu i jego pozytywnych efektach. To było bardzo owocne i merytoryczne spotkanie. Dlatego popieraliśmy i dalej popieramy tę ideę. Jednak w projekcie uchwały zaproponowanym przez Przewodniczącego Deca dostrzegliśmy lukę, która de facto sprawiała, że uchwała byłaby nieefektywna. Mianowicie dopuszczała sprzedaż lekkiego alkoholu i właściwie każdego piwa. Przejrzeliśmy przepisy, przejrzeliśmy uchwały innych miast i ogarnęła nas lekka konsternacja. Pojawiło się pytanie: po co? Czy piwo to nie jest alkohol?
To chyba zapis, który wzbudził najwięcej kontrowersji. Mowa o wyłączeniu spod zakazu piwa i napojów do 18 proc. alkoholu. Dlaczego uważa Pan, że takie rozwiązanie nie miałoby sensu?
- Z proponowanych przepisów dokładnie wynikało, że między 22:00 a 6:00 można by było kupować wszystkie alkohole poniżej 4.5%, a z przedziału pomiędzy 4.5% do 18% dostępne byłyby piwa. Wszystko powyżej 18% byłoby zakazane. Także po prostu kupujący przerzuciliby się z cięższych alkoholi na te lżejsze, tyle że w większej ilości. I nie osiągnęlibyśmy zakładanych efektów. Za rok, dwa, przeciwnicy uchwały podnieśliby argument, że nic się nie zmieniło, bo ludzie jak kupowali alkohol w nocy, tak kupują dalej, tylko zamiast wódki kupują cztery piwa. I mieli by rację. Oczekiwaliby jej uchylenia, a przecież nie o to nam chodzi. Nie chcemy za rok obudzić się z rozwiązaniem, które w oczywisty sposób jest nieskuteczne. Przewodniczący Dec w trakcie Sesji powiedział, że faktycznie uznaje wprowadzenie tego wyłączenia za błąd.
Jak, według Nowej Lewicy, powinien wyglądać dobrze przygotowany zakaz nocnej sprzedaży alkoholu w Rzeszowie? Jakie rozwiązania powinny się w nim znaleźć
- Tutaj akurat gminy w Polsce nie mają zbyt dużego pola do manewru. Właściwie to co było w uchwale pana Deca plus nasza poprawka to praktycznie wszystko co jesteśmy w stanie zrobić na podstawie obowiązującej Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Obecnie ta ustawa, w artykule 12, umożliwia ograniczanie sprzedaży tylko między godziną 22:00 a 6:00 i to wyłącznie alkoholu przeznaczonego do spożycia poza miejscem sprzedaży. Zatem nie ma prawnej możliwości wprowadzenia zakazu w restauracjach i pubach. A niektórzy podnosili argument, że jak już wprowadzamy w sklepach to wprowadźmy też i w gastronomii. No nie, nie da się, niestety. Tak samo jak nie można przedłużyć zakazu do 9:00 rano. Po prostu prawo na to nie pozwala na ten moment, choć codziennie przed południem Polacy kupują 500 tysięcy małpek i trzy miliony puszek piwa. Ale w Sejmie są obecnie procedowane ustawy, które mają ten stan rzeczy zmienić. Przykładowo ustawa Lewicy przewiduje ogólnopolski zakaz sprzedaży między 22 a 6 z możliwością wydłużenia go przez gminy od 21 do 9, zakaz sprzedaży na stacjach paliw, zakaz reklamy, jakichś promocji typu 12+12, itp. To są najlepsze rozwiązania, ale na to musimy jeszcze poczekać. Do tego czasu powinniśmy skorzystać z narzędzi, które lokalnie mamy już teraz.
Przeciwnicy takich ograniczeń twierdzą, że jest to odbieranie mieszkańcom wolności wyboru i ingerencja w działalność przedsiębiorców. Co odpowiedziałby Pan na takie argumenty?
- A czy powiemy to samo o zakazie prowadzenia auta pod wpływem alkoholu? Czy powiemy to samo o zakazie zażywania narkotyków? Przecież to też są ograniczenia wolności. Uważam, że instytucje publiczne są od tego, żeby chronić jednostki przed negatywnymi zjawiskami, którym one same nie są w stanie się postawić. Można przecież zadać pytanie: a co z wolnością tych, którzy chcieliby korzystać z przestrzeni publicznej w nocy bez obawy o zaczepki od pijanych ludzi pod sklepem czy w centrum? Czy ich wolność jest mniej ważna od czyjejś wolności do napicia się alkoholu? Czy prawo mieszkańców do spokojnego snu jest mniej ważne? No nie. Ale myślę, że argument o wolności i tak nie jest trafiony, bo przecież to nie jest uchwała o zakazie spożywania alkoholu, tylko ograniczeniu sprzedaży. Po pierwsze – kto chce będzie mógł z trzeźwą oceną zaplanować i w rozsądnych ilościach kupić ten alkohol wcześniej, napić się go w domu z kumplami przy meczu, czy na jakiejś domówce. Ktoś inny będzie mógł iść do restauracji czy pubu. Ale to są miejsca, które do spożywania alkoholu są przeznaczone. To na czym nam zależy to ograniczenie nocnego spożywania alkoholu w miejscach, które do tego przeznaczone nie są. Na murkach pod sklepami, w bramach kamienic itp. Dodatkowo, spora część zakupów dokonywanych o tej porze to alkohol kupowany w celach „dopicia się” przez osoby będące już w stanie upojenia, do których nie koniecznie może docierać, że już wystarczy. To ten najgorszy rodzaj picia, który często prowadzi do agresji, bójek, czy wandalizmu. To chcemy ograniczyć.
Czy są dostępne dane lub doświadczenia innych miast, które pokazują, że ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu rzeczywiście poprawia bezpieczeństwo i ogranicza liczbę interwencji policji czy straży miejskiej?
- Tak, miasta prowadzą takie statystyki. Warszawa porównała okres listopad-maj 2024/2025 czyli okres bez zakazu do 2025/2026 z zakazem i wyszło, że tam gdzie jest zakaz to skutek jest pozytywny. Liczba interwencji Straży Miejskiej w tych dzielnicach spadła o 6%, mimo że ogółem w mieście rosła. No i ostatecznie Warszawa rozszerzyła ograniczenie na całe miasto. Przy czym zaznaczmy, że są to dane za okres zimowy i wczesnowiosenny, który umówmy się, nie jest okresem najintensywniejszego imprezowania i na dane z Warszawy, na których będzie można w pełni polegać musimy jeszcze poczekać. Kraków ma większe doświadczenia w tym temacie. Tam liczba interwencji policji w ciągu pierwszego roku obowiązywania uchwały spadła o 48.5%. To są świetne wyniki. Dokładnie wczoraj (środa, 08 lipca) tamtejsza Rada Miasta wydłużyła godziny obowiązywania tego ograniczenia zmieniając je z 24:00-05:30 na 22:00-06:00. Więc wygląda na to, że miasta, które zaczęły testować te rozwiązania są z efektów zadowolone i rozszerzają te ograniczenia do dozwolonego maksimum. Pozytywne, mniejsze czy większe skutki raportują też inne miasta gdzie zakaz obowiązuje.
Niektórzy przekonują, że problem nocnej sprzedaży alkoholu w Rzeszowie nie jest na tyle poważny, aby wprowadzać takie ograniczenia. Czy Pańskim zdaniem rzeczywiście mamy do czynienia z realnym problemem? Z czego to wynika?
- Ta propozycja nie jest odpowiedzią na jakiś tragiczny stan spraw w Rzeszowie pod tym względem. Nie demonizujmy. To nie tak, że rzeszowski rynek po 22:00 tonie w alkoholu. Ale mimo wszystko dochodzi do aktów, które nie powinny mieć miejsca. Fortepian miejski był naprawiany niezliczoną ilość razy, choć jest pod kamerami w samym sercu miasta. Nawet teraz jest uszkodzony i brakuje mu klawiszy. Akty wandalizmu zdarzają się w innych częściach miasta. Nocne libacje w parkach czy pod oknami bloków też mają miejsce. Uważamy, że im tego typu zdarzeń mniej – tym lepiej, dlatego ta uchwała jest dobra. Zresztą, jak to powiedział Radny Kultys na Sesji, każda jedna uratowana wątroba to dobry efekt.
Czy samo ograniczenie sprzedaży alkoholu wystarczy? Jakie dodatkowe działania – na przykład profilaktyczne, edukacyjne czy związane z bezpieczeństwem – powinno równolegle prowadzić miasto?
- Problem nadmiernego spożycia, albo też spożycia w niezdrowej formie to duży problem. Dobrze omówiła to pani Łukasik w trakcie przedstawiania projektu uchwały. Rzeszów już podejmuje wiele działań, świetną robotę w tym temacie robi MOPS organizując w ramach programu profilaktyki antyalkoholowej rodzinne seanse kina letniego, promujące bezalkoholowe spędzanie czasu. W Teatrze Maska w ramach szerokiej edukacji przeciwko uzależnieniom był grany spektakl dla młodzieży, który pokazywał skutki uzależnień. Ten spektakl wbijał w siedzenie! A to tylko dwa przykłady z brzegu. Miasto robi w tym temacie całkiem sporo w ramach swoich możliwości. Myślę, że w tym momencie, poza wykorzystaniem wszystkich możliwości lokalnie, potrzeba jest przede wszystkim działań na poziomie ustawowym takich jak te, o których wspominałem wcześniej.
Czy po odrzuceniu uchwały temat jest zamknięty, czy Nowa Lewica będzie próbowała wrócić do tej inicjatywy? Jeśli tak, to w jakiej formie i kiedy?
- Będziemy analizować możliwości. Temat dla nas nie znika. Pewnie byłoby łatwiej, gdybyśmy mieli swoich Radnych w Radzie Miasta, ale to nie jedyna droga. Wszystko przed nami.
Co chciałby Pan powiedzieć mieszkańcom, którzy obawiają się, że takie przepisy utrudniłyby życie osobom kupującym alkohol odpowiedzialnie, a nie rozwiązałyby problemu osób nadużywających alkoholu?
- Te przepisy mają utrudnić dostęp do alkoholu tym, którzy korzystają z niego właśnie w sposób nieodpowiedzialny. Którzy pod wpływem imprezy kupują kolejną nadmiarową flaszkę, bo cały dotychczasowy zapas już wypili. Osoby odpowiedzialnie planujące imprezę są w stanie wcześniej ocenić ile tego alkoholu będą potrzebować, zrobić odpowiednie zakupy i przestać w odpowiednim momencie. Myślę, że takim osobom te przepisy niczego nie utrudnią.
Komentarze (0)