Dyskusja wokół 64-metrowej wieży telewizyjnej trwa od kilku tygodni. Wszystko za sprawą planów dotyczących zagospodarowania terenu należącego do Emitela. Jak informowaliśmy wcześniej, w miejscu obiektu w przyszłości mogłaby powstać nowa zabudowa mieszkaniowa, co oznaczałoby konieczność rozbiórki charakterystycznej konstrukcji.
Temat wywołał szeroką debatę wśród mieszkańców, urbanistów i miłośników architektury. Jedni wskazują na względy ekonomiczne oraz bezpieczeństwo, inni przekonują, że Rzeszów nie powinien tracić jednego ze swoich najbardziej rozpoznawalnych symboli.
Historyczny dokument jako argument
Adam Moczulski opublikował w mediach społecznościowych kopię Aktu Przekazania Telewizyjnego Ośrodka Nadawczego w Rzeszowie z 29 grudnia 1973 roku.
Z dokumentu wynika, że obiekt powstał w czynie społecznym z inicjatywy władz wojewódzkich i miejskich oraz przy udziale załogi Rzeszowskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego. W treści wskazano również, że inwestycja była warta ponad 20 mln ówczesnych złotych, a jej celem było służenie mieszkańcom Rzeszowa i okolic.
Dokument podpisali m.in. ówczesny prezydent Rzeszowa Edward Bilut, jako przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Telewizyjnego Ośrodka Nadawczego, oraz przedstawiciel Państwowego Przedsiębiorstwa Stacje Radiowe i Telewizyjne.
„Nie wszystko da się sprowadzić do tabelki w Excelu”
W swoim wpisie Moczulski odniósł się również do wcześniejszych wypowiedzi architekta Macieja Łobosa, który w rozmowie z portalem To Rzeszów krytycznie oceniał pomysły zachowania wieży.
Doskonale wiem, jak liczy się stopy zwrotu, rentowność i koszty inwestycji. Ale wiem też coś, o czym inwestorzy i niektórzy projektanci czasem zapominają: nie wszystko da się sprowadzić do tabelki w Excelu. Wartość tożsamości miasta, unikalnej architektury i pamięci pokoleń jest nieprzeliczalna na metry kwadratowe PUM-u
– napisał Adam Moczulski.
Społecznik przekonuje, że obiekt powinien zostać zachowany nie ze względów finansowych, lecz jako element historii i tożsamości miasta.
Apel do Emitela i władz miasta
W opublikowanym stanowisku znalazł się także apel skierowany do spółki Emitel, będącej właścicielem terenu. Moczulski proponuje rozważenie rewitalizacji wieży i nadania jej nowych funkcji – m.in. punktu widokowego, miejsca rekreacji lub przestrzeni publicznej.
Zaapelował również do prezydenta Rzeszowa Konrada Fijołka oraz miejskich urbanistów o konsekwencję w ochronie obiektu.
Przypomniał, że w Strategii Rozwoju Miasta Rzeszowa do 2035 roku wieża została wskazana jako Dobro Kultury Współczesnej, co – jego zdaniem – powinno znaleźć odzwierciedlenie w dalszych decyzjach dotyczących jej przyszłości.
Spór, który wykracza poza samą wieżę
Dyskusja wokół Baranówki coraz bardziej dotyczy nie tylko samego obiektu, ale także kierunku rozwoju Rzeszowa. Zwolennicy zachowania wieży podkreślają, że stolica Podkarpacia nie ma wielu charakterystycznych symboli architektonicznych z drugiej połowy XX wieku, dlatego warto szukać sposobów ich adaptacji zamiast wyburzania.
Z kolei zwolennicy nowej inwestycji wskazują przede wszystkim na kwestie ekonomiczne oraz możliwości zagospodarowania atrakcyjnego terenu.
Na razie nie zapadły ostateczne decyzje dotyczące przyszłości wieży. Jedno jest jednak pewne – każda kolejna publikacja i historyczny dokument sprawiają, że dyskusja o jej losach staje się coraz bardziej intensywna, a temat pozostaje jednym z najgłośniejszych urbanistycznych sporów ostatnich miesięcy w Rzeszowie.
Komentarze (0)