Ta historia dzieje się na naszych oczach. Już w najbliższy piątek i sobotę, 22 i 23 maja, Rzeszów stanie się świadkiem wydarzenia o skali historycznej. Adrian Bartecki odda ekstremalny skok z najwyższego budynku mieszkalnego w Polsce! Choć cała akcja zapowiada się wyjątkowo spektakularnie, to jej prawdziwa stawka kryje się zupełnie gdzie indziej. Ten mrożący krew w żyłach wyczyn organizowany jest dla pięcioletniego Krystiana, który każdego dnia toczy dramatyczną walkę z poważną chorobą. To właśnie poruszająca historia tego dzielnego chłopca natchnęła organizatorów do przekroczenia barier, o jakich na Podkarpaciu nikt dotąd nawet nie pomyślał.
Ekstremalny skok w samym sercu miasta
Już w najbliższy piątek i sobotę, 22 i 23 maja, Rzeszów zamieni się w stolicę polskiego ekstremum, łącząc gigantyczną dawkę adrenaliny z walką o wyższy cel. Na oczach wielotysięcznego tłumu oraz przed kamerami relacji na żywo rozegra się widowisko bez precedensu w skali kraju. Chodzi o pierwszy w historii, oficjalny base jump z samej iglicy wieżowca w centrum miasta.
Bartecki wraca na dach Podkarpacia
Głównym bohaterem tego spektakularnego wydarzenia jest Adrian Bartecki, doświadczony skoczek spadochronowy. . Gdy tylko narodziła się idea tej akcji, sportowiec bez sekundy wahania zadeklarował swój udział, rzucając krótkie: „tak, jak najbardziej. skoczę!”. Co ciekawe, nie będzie to jego pierwszy kontakt z tym obiektem. Dokładnie rok temu Bartecki potajemnie, bez blasku fleszy, zaliczył już skok z wieżowca olszynki park. Wtedy na dół sprowadził go element zaskoczenia – zdezorientowani świadkowie mogli jedynie przecierać oczy ze zdumienia, gdy obserwowali postać szybującą nad ziemią i lądującą ostatecznie na trawniku.
Skok z sercem na dłoni, czyli walka o życie małego krystiana
Całe to ekstremalne widowisko i potężna dawka adrenaliny mają tak naprawdę jeden, najważniejszy cel – ratowanie zdrowia pięcioletniego chłopca, który każdego dnia mierzy się z ciężką chorobą. Adrian Bartecki ryzykuje życie na wysokościach nie dla poklasku, ale po to, by poruszyć ludzkie serca i zebrać realną pomoc dla małego wojownika, bo w tej walce liczy się każda sekunda.
Komentarze (0)