W sobotnie popołudnie 13 czerwca, rzeszowscy policjanci odebrali dramatyczny telefon z jednej z lokalnych placówek medycznych. Zaginęła pacjentka, której życie -według personelu - było bezpośrednio zagrożone. Komendant natychmiast ogłosił alarm dla podległych jednostek. Sytuacja była krytyczna, ponieważ zdezorientowana kobieta opuściła szpital kompletnie boso i ruszyła w stronę tętniącego życiem centrum miasta. Liczyła się każda minuta.
W sobotę po południu, dyżurny miejski otrzymał niepokojące zgłoszenie. Z jednego ze szpitali samowolnie oddaliła się pacjentka. Z informacji przekazanych przez personel placówki wynikało, że kobieta ma problemy, z którymi sobie nie radzi i jej życie może być zagrożone
- informuje Komenda Miejska Policji w Rzeszowie.
Poszukwiania 31-latki
Działania poszukiwawcze mające na celu odnalezienie 31-latki ruszyły bez zbędnej zwłoki. Powaga sytuacji sprawiła, że mł. insp. Rafał Dryś, i zastępca komendanta miejskiego policji w rzeszowie, podjął decyzję o natychmiastowym ogłoszeniu alarmu dla podległych jednostek. Do akcji ratunkowej skierowano zarówno mundurowych z komisariatu na śródmieściu, jak i wyspecjalizowanych w namierzaniu osób zaginionych funkcjonariuszy z zespołu poszukiwań i identyfikacji osób wydziału kryminalnego rzeszowskiej Komendy Miejskiej.
Policjanci dysponowali wizerunkiem kobiety, która opuściła szpital boso i poszła w kierunku centrum
- przekazuje rzeszowska policja.
Przełom w akcji nastąpił na ulicy Jagiellońskiej. To właśnie tam asp. sztab. Konrad Brzechwa, dzielnicowy ze Śródmieścia mocno zaangażowany w działania, wypatrzył idącą chodnikiem kobietę, której wygląd idealnie pasował do rysopisu rozesłanego przez dyżurnego jednostki. Policjant natychmiast zabezpieczył rzeszowiankę, otoczył ją niezbędną opieką, a następnie oddał pod fachowe skrzydła wezwanych na miejsce ratowników medycznych.
Komentarze (0)