Hulajnogi elektryczne miały być wygodnym i ekologicznym środkiem transportu. Coraz częściej stają się jednak również przyczyną groźnych wypadków. W regionie nie brakuje zdarzeń, w których uczestniczą młodzi ludzie, a niejednokrotnie także osoby niepełnoletnie. Ostatni weekend przyniósł kolejny dramatyczny przykład. 16-letni chłopak na hulajnodze elektrycznej zderzył się z szynobusem na przejeździe kolejowym w Rzeszowie.
Przypomnijmy
Do wypadku doszło w sobotę, 25 lipca, około godziny 14.30 na skrzyżowaniu ulic Warszawskiej i Borowej. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, 16-latek poruszał się hulajnogą elektryczną po chodniku, a następnie wjechał na przejazd kolejowy. W tym czasie nadjeżdżał szynobus relacji Rzeszów–Jasionka. Nastolatek zderzył się z pojazdem i z obrażeniami trafił do szpitala. Ruch pociągów został wstrzymany, a na miejscu pracowały służby.
To nie pierwszy przypadek, gdy młody użytkownik hulajnogi elektrycznej znalazł się w sytuacji zagrażającej zdrowiu lub życiu. W maju w Gorliczynie pod Przeworskiem samochód potrącił dwóch nastolatków jadących na jednej hulajnodze. Jednośladem kierował 14-latek. Z kolei w miejscowości Gać 13-letni chłopak stracił panowanie nad hulajnogą i wjechał do rowu. Jak się okazało, miał w organizmie ponad promil alkoholu.
Także w samym Rzeszowie w ostatnich miesiącach doszło do kilku niebezpiecznych zdarzeń. W czerwcu 16-letnia kierująca hulajnogą została potrącona przez samochód na al. Sikorskiego i trafiła do szpitala. W marcu 18-latka jadąca hulajnogą przy ul. Wyspiańskiego straciła panowanie nad jednośladem i z urazem głowy została przewieziona do szpitala.
Już nie tylko chodnikami i ścieżkami rowerowymi
Problem nie ogranicza się jednak wyłącznie do wypadków. W ostatnim czasie głośno było także o grupie młodych ludzi, która poruszała się hulajnogami elektrycznymi całą szerokością ulicy Podkarpackiej w Rzeszowie. Nastolatkowie mieli wykonywać gwałtowne manewry i stwarzać zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Nagranie z ich przejazdu trafiło do internetu, a sprawą zainteresowała się również ogólnopolska telewizja.
To jest igranie z własnym życiem
- komentowała na antenie Polsat News podkom. Magdalena Żuk z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.
Na niebezpieczne zachowanie grupy zwracali uwagę także mieszkańcy.
Jechałem wtedy Podkarpacką. Nigdy w życiu nie spodziewałbym się czegoś takiego. Kierowcy i tak się wściekają, że motocykliści wciskają się między samochody, a tu nagle wyskakuje człowiek na hulajnodze. Oni jechali szybciej niż niektóre auta, więc blokady prędkości musiały być pościągane. Oby policja ich znalazła
- relacjonował nam jeden z kierowców.
Hulajnogą z prędkością samochodu?
Jak się okazuje, problem ze zbyt szybką jazdą nie jest wyłącznie teorią. Na początku lipca policjanci zatrzymali 16-latka, który pędził hulajnogą elektryczną po Rzeszowie z prędkością 52 km/h. Pojazd miał zdjętą fabryczną blokadę i mógł rozpędzić się nawet do 79 km/h. Nastolatek poruszał się także drogą, na której nie powinien jechać hulajnogą, a nie posiadał przy sobie wymaganej karty rowerowej. Sprawą zajmie się sąd rodzinny.
Wypadki i niebezpieczne zachowania pokazują, że hulajnoga elektryczna nie jest zabawką. Przy dużej prędkości nawet pozornie niewielka kolizja może zakończyć się poważnymi obrażeniami. Szczególnie niepokojące jest to, że w wielu przypadkach uczestnikami zdarzeń są nastolatkowie, którzy często nie mają jeszcze doświadczenia pozwalającego właściwie ocenić ryzyko.
Wystarczy chwila nieuwagi, zbyt szybka jazda albo jeden nieprzemyślany manewr. W przypadku 16-latka z Rzeszowa skończyło się na zderzeniu z szynobusem i hospitalizacji. Tym razem przeżył. Trudno jednak nie zadać pytania, ile jeszcze podobnych sytuacji musi się wydarzyć, aby młodzi użytkownicy hulajnóg zaczęli traktować je nie jak gadżety do szybkiej jazdy, ale jak pojazdy, które mogą w jednej chwili doprowadzić do tragedii.
Komentarze (0)