Protest został zorganizowany przez Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce po tragicznym wypadku, do którego doszło w środę w Sokolnikach Suchych na Mazowszu. Pociąg PKP Intercity relacji Lublin–Szczecin zderzył się tam z samochodem ciężarowym, który według wstępnych ustaleń wjechał na przejazd kolejowy pomimo nadawanego sygnału zakazującego wjazdu. W wyniku zdarzenia zginęła jedna osoba, a około 20 zostało rannych.
W ramach protestu maszyniści mieli 11 września przejeżdżać przez wszystkie przejazdy kolejowo-drogowe, niezależnie od ich kategorii, z prędkością nie większą niż 20 km/h. Początkowo akcja miała trwać przez całą dobę, jednak ostatecznie związkowcy skrócili ją do godz. 12:00. Jak tłumaczyli, celem było zwrócenie uwagi na bezpieczeństwo na przejazdach kolejowych.
Spore opóźnienia
Skutki protestu szybko stały się widoczne w rozkładach jazdy. W piątek rano opóźnionych było już kilkaset pociągów. Według danych przekazanych przez PKP PLK, około godz. 10 suma opóźnień na całej sieci kolejowej wynosiła około 13 tys. minut. PKP Intercity informowało wówczas, że 158 z 180 uruchomionych tego dnia pociągów miało opóźnienia, natomiast w przypadku Polregio opóźnionych było 371 z 792 składów.
Problemy szczególnie mocno odczuli pasażerowie na Podkarpaciu
Polregio wskazywało, że największe opóźnienia występowały w województwach, w których znajduje się wiele linii jednotorowych. Wśród nich wymieniono m.in. województwo podkarpackie. Według informacji przekazanych w piątek przez Rzeszów News, ponad 70 proc. pociągów PKP Intercity kursowało z opóźnieniem, a średnie opóźnienie wynosiło 27 minut. Opóźniony był również około co trzeci skład Polregio.
Opóźnienia były widoczne również na trasach prowadzących do i z Rzeszowa. Dane dotyczące połączeń między Krakowem a Rzeszowem pokazują, że 11 września średnie opóźnienie pociągów na tej relacji przy przyjeździe do Rzeszowa wyniosło ponad 43 minuty. Dla porównania, dzień wcześniej było to średnio około 23 minut.
Choć protest zakończył się w piątek w południe, nie oznaczało to natychmiastowego powrotu wszystkich połączeń do rozkładu. Opóźnienia jednych składów mogą bowiem powodować kolejne opóźnienia na następnych odcinkach tras. Według PKP PLK skutki akcji mogą być odczuwalne także 12 września.
Jeszcze przed rozpoczęciem protestu Polskie Linie Kolejowe ostrzegały, że akcja może doprowadzić do znaczących opóźnień zarówno w ruchu lokalnym, jak i dalekobieżnym. Zarządca infrastruktury apelował do pasażerów o bieżące sprawdzanie sytuacji na Portalu Pasażera. PLK zapowiedziało również analizę sytuacji i możliwość wyciągnięcia konsekwencji prawnych wobec podmiotów i osób odpowiedzialnych za ewentualną destabilizację funkcjonowania sieci kolejowej.
Działania takie mogą wpłynąć na dużą dezorganizację realizacji rozkładów jazdy oraz utrudnić podróżowanie koleją setkom tysięcy pasażerów. Prosimy pasażerów o bieżące monitorowanie rozkładu jazdy pociągów na Portalu Pasażera
- informuje PLK SA.
Pasażerowie planujący podróż w sobotę, 12 września, powinni więc przed wyjazdem sprawdzić aktualny status swojego połączenia. Szczególnie w przypadku pociągów dalekobieżnych warto uwzględnić możliwość opóźnienia wynikającego z wcześniejszych utrudnień.
Niebezpiecznie na przejazdach kolejowych
Protest maszynistów był reakcją na kwestie bezpieczeństwa na przejazdach kolejowo-drogowych. Związkowcy domagają się działań, które mają zwiększyć bezpieczeństwo zarówno maszynistów, jak i pasażerów. Po akcji minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiedział m.in. prace nad zmianami dotyczącymi bezpieczeństwa na przejazdach oraz przepisów odnoszących się do kierowców, którzy ignorują sygnalizację.
Komentarze (0)