Scenariusz tego napadu przypominał najmroczniejszy thriller, ale dla mieszkańców Soniny był to brutalny, nocny koszmar. Pięciu zamaskowanych napastników, tortury wrzątkiem i bezbronny 12-latek, który musiał patrzeć na piekło swojego opiekuna – to bilans zbrodni, która na kilkanaście miesięcy stała się absolutnym priorytetem dla polskiej policji. Dzięki międzynarodowej obławie i współpracy z ukraińskimi służbami, finał tej brutalnej historii rozegra się na sali sądowej, gdzie sprawcom grozi nawet ćwierć wieku za kratami.
Funkcjonariusze Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prowadzą śledztwo dotyczące rozboju, do jakiego doszło w połowie grudnia 2025 w miejsowośći Sonina
- informuje KWP w Rzeszowie.
Napad pod osłoną nocy
Prawdziwy dramat rozegrał się pod osłoną nocy, gdy pięcioosobowy, zamaskowany gang brutalnie wtargnął do domu 49-letniego mężczyzny. Napastnicy nie mieli litości – działając z niezwykłą bezwzględnością, skrępowali właściciela posesji oraz przebywającego pod jego opieką 12-letniego chłopca. Aby zmusić ofiarę do uległości, sprawcy sięgnęli po drastyczne metody: grozili śmiercią przy użyciu noża i młotka, stosowali przemoc fizyczną, a w akcie szczególnego okrucieństwa polewali mężczyznę wrzątkiem. Ten brutalny terror miał tylko jeden cel – całkowite złamanie oporu domowników i przejęcie ich majątku.
W wyniku ich działania, 49-latek podał napastnikom kod do sejfu, z którego dokonali kradzieży pieniędzy oraz wartościowych przedmiotów na kwotę ponad 196 tys. zł
- wyjaśnia podkarpacka policja.
Ciężar gatunkowy tej zbrodni oraz rzadko spotykane okrucieństwo sprawców sprawiły, że sprawa od pierwszej minuty otrzymała najwyższy priorytet. Szef podkarpackiej policji podjął natychmiastową decyzję o sformowaniu specjalnej grupy śledczej, w której skład weszli najbardziej doświadczeni „kryminalni” z regionu. To właśnie ci eksperci od najtrudniejszych spraw zostali oddelegowani wyłącznie do jednego zadania: namierzenia i doprowadzenia przed wymiar sprawiedliwości ludzi, którzy zamienili życie mieszkańców Soniny w piekło.
Liczne czynności procesowe
Aby rozbić brutalny gang, rzeszowska prokuratura wraz z policjantami z Wydziału Kryminalnego KWP uruchomiła potężną machinę śledczą. Funkcjonariusze nie ograniczali się tylko do standardowych procedur – prowadzili wielotorowe działania, skrupulatnie weryfikując każdą, nawet najmniej oczywistą wersję wydarzeń. Kluczowym momentem okazało się wyjście poza granice kraju. Przy wsparciu Komendy Głównej Policji śledczy nawiązali ścisłą współpracę z ukraińskimi służbami specjalnymi we Lwowie. Ciągła wymiana informacji z funkcjonariuszami tamtejszego Wydziału Śledztw Strategicznych oraz Policji Narodowej pozwoliła zacieśnić pętlę wokół sprawców, którzy liczyli na to, że ucieczka za granicę zapewni im bezkarność.
W ramach konsekwentnie prowadzonych czynności, policjanci ustalili mężczyzn mających związek z tym zdarzeniem. To trzej obywatele Ukrainy w wieku 36, 40 i 48 lat
- przekazuje KWP w Rzeszowie.
Zgromadzone dowody okazały się na tyle miażdżące, że prokurator nadzorujący sprawę podjął decyzję o postawieniu trzem mężczyznom zarzutów najcięższego kalibru. Odpowiedzą oni za zbrodnię, która w polskim prawie budzi szczególne potępienie: pozbawienie wolności połączone z wyjątkowym udręczeniem ofiar oraz brutalny rozbój z użyciem niebezpiecznych narzędzi, takich jak noże i młotki. Śledczy nie mają wątpliwości – mamy do czynienia z czynem o ekstremalnym stopniu społecznej szkodliwości. Sprawcy w bezwzględny sposób połączyli kradzież z naruszeniem nietykalności cielesnej i drastycznym ograniczeniem wolności domowników, co czyni tę sprawę jedną z najbardziej bulwersujących w regionie.
Tymczasowy areszt
Działania rzeszowskiej Prokuratury Okręgowej błyskawicznie przyniosły realne skutki procesowe. Już 5 marca 2026 roku śledczy skierowali do sądu wnioski o najsurowszy środek zapobiegawczy dla dwóch zatrzymanych mężczyzn. Dzień później Sąd Rejonowy w Rzeszowie w pełni podzielił argumentację prokuratora, decydując o tymczasowym aresztowaniu podejrzanych na najbliższe trzy miesiące. Nie oznacza to jednak końca sprawy – choć dwóch sprawców jest już za kratami, trzeci z nich wciąż przebywa poza granicami Polski, co na ten moment uniemożliwia przeprowadzenie z jego udziałem czynności procesowych. Mundurowi zapewniają jednak, że jego zatrzymanie jest tylko kwestią czasu.
Śledztwo ma charakter rozwojowy, w dalszym ciągu konsekwentnie realizowane są czynności w kierunku pozostałych osób biorących udział w zdarzeniu przestępczym. W sprawie nie są wykluczone dalsze zatrzymania
- tłumaczy policja.
Widmo surowej kary wisi nad oskarżonymi – za wyrządzone krzywdy i brutalność mogą spędzić za kratami nawet najbliższe ćwierć wieku.
Komentarze (0)