To była misterna, wielomiesięczna operacja śledczych z rzeszowskiej placówki Straży Granicznej. Funkcjonariusze rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która na masową skalę produkowała sfałszowane dokumenty dla cudzoziemców. Szajka oferowała komplety zaświadczeń ułatwiających legalizację pobytu oraz uniknięcie składek ZUS. Jak przekazuje Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej, lider przestępczego procederu zarobił na lewym procederze ponad 1,2 miliona złotych.
Czujność w urzędzie i początek wielkiego śledztwa
Pierwsze tropy wskazujące na istnienie dobrze zorganizowanej siatki trafiły do funkcjonariuszy z Placówki SG w Rzeszowie-Jasionce jeszcze w 2024 roku. Kluczowym ogniwem w wykryciu oszustwa okazały się ustalenia funkcjonariusza łącznikowego SG działającego bezpośrednio w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie. To tam obcokrajowcy zaczęli przedkładać fałszywe zaświadczenia o rzekomej nauce na ukraińskich uczelniach wyższych, by uzyskać decyzje o pobycie czasowym i pracy na terytorium RP.
Sprawa nadzorowana przez Prokuraturę Rejonową dla miasta Rzeszów szybko nabrała ogólnopolskiego rozmachu. Z ustaleń śledczych wynika, że grupa działała prężnie od czerwca 2022 roku aż do końca 2025 roku. Trefne dokumenty trafiały nie tylko do rzeszowskiego urzędu, ale również do innych jednostek wojewódzkich w kraju, m.in. w Łodzi.
Trefne papiery, unikane składki ZUS i 1,2 mln zł na koncie
Z informacji przekazanych przez Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej wynika, że przestępczy biznes opierał się na fabrykowaniu dokumentów dla obywateli Ukrainy, Mołdawii, Białorusi oraz Gruzji do 26. roku życia. Grupa oferowała komplety zaświadczeń z pięciu ukraińskich uczelni wyższych wraz z tłumaczeniami, a także legitymacje i papiery dwóch polskich szkół policealnych z Piotrkowa Trybunalskiego. Za pojedyncze zaświadczenia lub całe pakiety oszuści kasowali od 230 do 800 złotych.
Status studenta lub słuchacza przed ukończeniem 26 lat dawał cudzoziemcom ogromną przewagę – pozwalał pracodawcom unikać odprowadzania składek na ZUS, co ułatwiało im zdobycie zatrudnienia i legalizację karty pobytu. Na konta bankowe 42-letniego obywatela Ukrainy, kierującego całą grupą, z nielegalnego procederu wpłynęło łącznie około 1,2 miliona złotych.
Naloty w całej Polsce i kolejne zatrzymania
Przełomowy moment akcji nastąpił pod koniec 2025 roku, gdy funkcjonariusze z Jasionki wkroczyli do sześciu lokali na terenie Warszawy, Krakowa, Pruszcza Gdańskiego oraz Żyrardowa. W ręce mundurowych wpadły komputery, nośniki pamięci, telefony, oryginalne pieczęci ukraińskich uczelni oraz gotowe zaświadczenia. W jednym z mieszkań zabezpieczono również 87 tysięcy złotych w gotówce. Mężczyzna stojący na czele szajki trafił do tymczasowego aresztu, a obecnie objęty jest wolnościowymi środkami zapobiegawczymi, w tym poręczeniem majątkowym w kwocie 50 tysięcy złotych i zakazem opuszczania kraju.
Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej informuje, że w kolejnych etapach śledztwa zatrzymano następne osoby zaangażowane w ten proceder. Do tej pory zarzuty usłyszało łącznie 23 obywateli Ukrainy, Mołdawii i Gruzji – zarówno organizatorzy, jak i osoby, które kupowały fałszywki. Pogranicznicy zaznaczają, że sprawa wciąż ma charakter rozwojowy i planowane są kolejne zatrzymania.
Komentarze (0)