Po dziesięciu latach wytężonej służby na lotnisku Rzeszów-Jasionka, nadszedł czas na zasłużony odpoczynek dla wyjątkowej funkcjonariuszki – owczarka niemieckiego o imieniu „Casi”. Ta niezwykła historia pokazuje, że więź między człowiekiem a psem w mundurze wykracza daleko poza służbowe obowiązki. Zobaczcie, jak wyglądała droga tej czworonożnej bohaterki, która przez lata stała na straży bezpieczeństwa pasażerów, a teraz może wreszcie cieszyć się spokojną emeryturą u boku swojego ukochanego przewodnika.
Po 10 latach służby w placówce SG w Rzeszów - Jasionka na zasłużoną emeryturę przeszedł owczarek niemiecki „Casi"
- informuje Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej.
Przez lata, ramię w ramię ze swoim przewodnikiem, funkcjonariuszem Łukaszem, Casi dbała o bezpieczeństwo podróżnych na lotnisku. Jej zadania były niezwykle odpowiedzialne – wyszukiwała materiały niebezpieczne oraz wspierała działania Policji, Żandarmerii Wojskowej i SOP.
Rozpoznania minersko - pirotechniczne
Jej służba wykraczała daleko poza standardowe patrole. Casi stała na straży bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie, uczestnicząc w skomplikowanych procedurach pirotechnicznych przy ochronie VIP-ów. Potwierdzeniem jej wyszkolenia była również rywalizacja w elitarnej stawce podczas Międzynarodowych Zawodów Kynologicznych, gdzie z dumą promowała jakość pracy swojej formacji.
Choć zakończyła służbę, niezawodny duet pozostaje razem. Casi trafiła pod opiekę swojego przewodnika, a Bieszczadzki Oddział SG dożywotnio zapewni jej środki na wyżywienie i opiekę weterynaryjną
ozpoznaniach minersko-pirotechnicznych
Komentarze (0)