Sensacyjny początek w Stambule
Spotkanie ćwierćfinałowe Ligi Mistrzyń rozpoczęło się od prawdziwego trzęsienia ziemi. Choć Eczacibasi Dynavit Stambuł od początku narzuciło mocne tempo, rzeszowianki nie zamierzały pękać. Absolutną liderką w szeregach gości była Taylor Bannister – Amerykanka grała jak w transie, kończąc aż 9 z 13 piłek.
Dzięki jej bezwzględności w ataku oraz wsparciu Laury Jansen i Nathalie Lemmens, Rysice przejęły inicjatywę i wygrały pierwszą partię do 22, uciszając tureckich kibiców.
Zimny prysznic po zmianie stron
Druga partia to jednak bolesne przebudzenie gospodyń. Zawodniczki Giulio Bregoliego ruszyły do ataku z furią, błyskawicznie wychodząc na prowadzenie 8:2. Elif Şahin koncertowo prowadziła grę Eczacibasi, a rzeszowski blok był bezradny wobec 75-procentowej skuteczności rywalek.
Rysice, które w tej odsłonie ugrały zaledwie 12 punktów, zderzyły się z siatkarską ścianą – Turczynki nie popełniły ani jednego błędu własnego, wyrównując stan meczu.
Turczynki pilnują wyniku
Trzeci set to dalsza dominacja miejscowych. Sygnał do ataku dała Magdalena Stysiak swoimi potężnymi serwisami, a Ebrar Karakurt skutecznie gasiła każdą próbę pogoni ze strony DevelopResu.
Choć Bannister zaczęła mieć problemy z przebiciem się przez blok, nadzieję w serca kibiców wlała Julita Piasecka. Rezerwowa dała świetną zmianę, uspokajając grę gości, co pozwoliło Rysicom dobić do granicy 20 punktów, ale ostatecznie to Eczacibasi objęło prowadzenie w meczu.
Dramatyczna końcówka i triumf Eczacibasi
Największe emocje przyniosła czwarta, najbardziej wyrównana odsłona. Mimo prowadzenia Turczynek 16:11, mistrzynie Polski pokazały ogromny charakter. Do walki poderwały się Belgijki – Laura Heyrman wraz z rodaczką, co w połączeniu z determinacją Bannister dało niespodziewany zwrot akcji i prowadzenie Rzeszowa 21:20.
O losach seta i meczu zadecydowała jednak Sinead Jack-Kisal. To jej świetne zagrywki i czujność Dany Rettke przy siatce sprawiły, że gospodynie wygrały 3:1. Jack-Kisal zasłużenie odebrała statuetkę MVP.
Plan na rewanż
Mimo porażki, walka o awans do Final Four wciąż trwa. Aby zrealizować marzenia o półfinale, DevelopRes musi w rewanżu wznieść się na wyżyny: rzeszowianki potrzebują zwycięstwa 3:0 lub 3:1, aby doprowadzić do tzw. złotego seta i tam rozstrzygnąć losy dwumeczu na swoją korzyść.
Eczacibasi Dynavit Stambuł - KS DevelopRes Rzeszów 3:1 (22:25, 25:12, 25:20, 25:23)
Eczacibasi Dynavit Stambuł: Şahin 4, Karakurt 14, Rettke 11, Stysiak 18, Erkek 12, Jack-Kısal 15, Aköz (libero) oraz Diken, Boden 1, Smrek 2.
KS DevelopRes Rzeszów: Wenerska, Jansen 7, Lemmens 10, Bannister 21, Jasper 4, Heyrman 8, Szczygłowska (libero) oraz Sieradzka 5, Chmielewska, Piasecka 9.
Sędziowali: Raquel Portela i Vaylo Ivanov.
Widzów: 3214.
Komentarze (0)