Pierwsze 45 minut nie rozpieszczało kibiców – gra toczyła się głównie w środku pola, a obie ekipy skupiały się na testowaniu swoich zasieków obronnych, od czasu do czasu meldując się pod bramką rywala. Najbliżej otwarcia wyniku był Ortiz w 28. minucie, jednak po jego minimalnie niecelnej próbie fani mogli jedynie westchnąć z zawodu. Choć to Resovia dłużej utrzymywała się przy piłce, optycznie mecz był dość zbalansowany.
Prawdziwy wstrząs w szeregach gospodarzy nastąpił tuż przed przerwą. W doliczonym czasie gry sędzia dopatrzył się przewinienia – faulowany w polu karnym był jeden z przyjezdnych – i wskazał na wapno. Mimo ogromnych protestów Rzeszowian, arbiter zdania nie zmienił, a rzut karny na gola zamienił Brenkus.
Po zmianie stron Rzeszowianie sprawiali wrażenie, jakby myślami wciąż byli w szatni. Zaledwie trzysta sekund po wznowieniu gry Bochniarz musiał wyciągać piłkę z siatki po mierzonym, technicznym uderzeniu Płocicy. Ten cios całkowicie odebrał Resovii chęć do walki. Gra gospodarzy straciła impet z pierwszej połowy, co bezlitośnie wykorzystali goście, dokładając trzecie trafienie. Podopieczni Kamila Kuzery – który za czerwoną kartkę oglądał drugą odsłonę z poziomu trybun – starali się odgryzać, jednak ich akcjom brakowało precyzji i pomysłu. Do końcowego gwizdka rzeszowscy piłkarze nie zdołali wykreować ani jednej stuprocentowej okazji.
Resovia - Sandecja Nowy Sącz 0:3 (0:1)
Bramki: 0:1 Brenkus 45+1, 0:2 Płocica 48, 0:3 Brenkus 59.
Resovia Rzeszów: Bochniarz - Oko, Antoni, Geniec - Letniowski, Romanowski, Szkiela (79. Silny), Zimnicki (55. Mida), Kuzera (55. Jaroch) - Chojecki (89. Czapniewski), Ortiz. Trener Kamil Kuzera
Sandecja Nowy Sącz: Szymkowiak - Pleśnierowicz, Żurawski, Kolar (63. Kieliś), Gernstein, Holań, Kawała, Płocica (70. Kosiński), Danek (63. Ogorzały), Słaby, Brenkus (70. Roman). Trener Rafał Smalec.
Sędziował: Wiśniewski (Olsztyn).
Komentarze (0)