Według najnowszego raportu portalu LokalnaPolityka.pl oraz OGB Pro, istnieje bardzo niewielkie prawdopodobieństwo, że zmieni się prezydent Rzeszowa. Zgodnie z analizami, Konrad Fijołek ma na tyle wysokie poparcie rzeszowian, że może liczyć na reelekcję, a szansa na zmianę na tym stanowisku wynosi zaledwie 10 proc. (czyli najniżej wśród podkarpackich miast). Podobnie wygląda sytuacja prezydenta Mielca Jacka Wiśniewskiego, prezydenta Stalowej Woli Lucjusza Nadbereżnego, a także burmistrzów Leska (Adama Snarskiego) i Sędziszowa Małopolskiego (Bogusława Kmiecia).
Na drugim biegunie są Andrzej Bytnar i Ernest Nowak, czyli burmistrzowie Dukli i Zagórza, którzy według analiz OGB Pro, mogą wówczas stracić stanowisko z prawdopodobieństwem 70 proc. Spokojni nie mogą być także burmistrzowie Radomyśla Wielkiego (Józef Rybiński), Dynowa (Zygmunt Frańczak), Radymna (Mieczysław Piziurny), Kołaczyc (Stanisław Żygłowicz) i Kolbuszowej (Jan Zuba), ponieważ szansa na zmianę na ich stanowisku wynosi 60 proc.
Spoglądając na prognozę wyborów do Sejmiku Województwa Podkarpackiego, nie jest niespodzianką, że największym poparciem cieszy się Prawo i Sprawiedliwość z poparciem rzędu 50,27 proc. To przełożyłoby się na liczbę 23 mandatów dla radnych. PiS miałby jednak o dwóch radnych mniej niż w obecnej kadencji. Poparcie na poziomie 16,71 proc. przewidywane jest dla Koalicji Obywatelskiej, a to oznaczałoby dla tego stronnictwa 6 mandatów. W tym przypadku byłby to wzrost o jedno miejsce w sejmiku. Konfederacja uzyskałaby 10,57 proc. (3 mandaty) i tym samym „zadebiutowałaby” w sejmiku, a Polskie Stronnictwo Ludowe (7,11 proc.) uzyskałoby zaledwie 1 mandat, czyli straciłoby dwa miejsca.
Dodajmy, że w każdym z pięciu podkarpackich okręgów, największe poparcie ma Prawo i Sprawiedliwość i tylko w dwóch okręgach Koalicja Obywatelska wprowadziłaby do sejmiku więcej niż jednego radnego.
Komentarze (0)