Drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia szczególnie popularne były zwyczaje związane z radosnym obchodzeniem uroczystości św. Szczepana. Jak podaje portal Podkarpacka Historia, w wielu podkarpackich miejscowościach rzucano owsem, co miało zapewnić urodzaj i szczęście. Młodzieńcy obsypywali owsem siebie nawzajem, nie szczędząc przy tym dziewcząt.
Równie ciekawym zwyczajem było zostawianie śmieci w izbie. Dziewczyny, oczekując na kawalera, celowo nie sprzątały, by ten mógł symbolicznie "wymieść" izdebkę.
W Brzyskach, jeśli dziewczyna nie zdążyła posprzątać, kawaler przyprowadzał konia do izby – to był rodzaj żartu, ale też gest związany z zalotami
- czytamy na portalu.
Za taki dowcip dziewczyna stawiała kawalerowi kwartę wódki, co było elementem świątecznej zabawy.
Gdy byłam młoda, sąsiad przyniósł mi tyle słomy, że ledwo zmieściła się w izbie. Wszyscy wiedzieli, że to na poważnie
- wspomina z uśmiechem pani Zofia z Hyżnego w rozmowie z nami, dodając, że dziś młodzi już tego nie robią, wolą pisać do siebie na telefonach.
Kolędnicy i wspólnota
Kolędnicy byli nieodłącznym elementem drugiego dnia świąt na Podkarpaciu. Grupki młodzieży przebranej za pasterzy, diabły czy królów odwiedzały domy, śpiewając kolędy i życząc pomyślności w nadchodzącym roku. Obrzęd ten był okazją do spotkań i budowania relacji międzysąsiedzkich. Niestety, współczesne święta wyglądają inaczej.
Kiedyś dzieci i młodzież chętnie kolędowali, a ludzie czekali na ich wizyty. Dziś wielu woli wyjechać w tym czasie na narty albo zostać przed telewizorem
- mówiła Katarzyna Nowak z Muzeum Etnograficznego w Rzeszowie w rozmowie z portalem Rzeszów Info.
Tradycje na polach i w sadach
W dniu św. Szczepana gospodarze otaczali szczególną troską swoje pola i sady. Jak wspomina portal, w Brzyskach raniutko owijano drzewka owocowe powrósłami ze słomy, by zapewnić im owocowanie. Inni sypali zmiotki ze stodoły na mniej urodzajne pola, nazywając ten obrzęd "dawaniem kolędy polu." Takie rytuały były wyrazem głębokiej wiary w związek między naturą a świętością czasu Bożego Narodzenia.
Przyczyny zaniku dawnych obrzędów
Zmieniający się świat nie sprzyja podtrzymywaniu dawnych tradycji. Globalizacja, migracja młodych ludzi do miast oraz zmiana stylu życia wpłynęły na osłabienie lokalnych zwyczajów.
Tradycje świąteczne na Podkarpaciu były kiedyś bardzo ważnym elementem życia społecznego. Dziś, niestety, wiele z nich zanika. Współczesne święta są bardziej indywidualne, brakuje w nich elementu wspólnoty
- zauważa socjolog Krzysztof Zieliński z Uniwersytetu Rzeszowskiego w rozmowie z Gazetą Podkarpacką.
Nadzieja na przyszłość
Pomimo zaniku wielu dawnych obyczajów, lokalne ośrodki kultury podejmują działania, by zachować tradycje ziemi rzeszowskiej. Organizowane są warsztaty kolędnicze, rekonstrukcje dawnych obrzędów oraz wydarzenia edukacyjne dla młodszych pokoleń.
Tradycja to nasza tożsamość. Jeśli pozwolimy jej zniknąć, tracimy część siebie
- podkreślała Katarzyna Nowak.
Choć współczesne realia zmuszają do pewnych kompromisów, dzięki zaangażowaniu społeczności lokalnych możliwe jest zachowanie tych niezwykłych zwyczajów dla przyszłych pokoleń.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.