Dwa samochody w rowie i huk, który postawił na nogi mieszkańców ulicy Sanowej. W minioną środę, 8 kwietnia w Sieniawie doszło do groźnego zderzenia, które mogło skończyć się tragicznie. Wystarczył jeden błąd na zakręcie, by Opel i Toyota z impetem wypadły z jezdni. Sprawdziliśmy, co dokładnie wydarzyło się na miejscu i dlaczego ta podróż zakończyła się wysokim mandatem.
Po godz. 14 dyżurny przeworskiej Policji otrzymał zgłoszenie o zdarzeniu drogowym, do którego doszło na ul. Sanowej w Sieniawie
- informuje KPP Przeworsk.
Niedostosowanie prędkości
Jak wynika ze wstępnych ustaleń policjantów z Przeworska, winę za zdarzenie ponosi 37-letnia kobieta siedząca za kierownicą Opla. Według przekazu lokalnej komendy, mieszkanka powiatu przeworskiego jechała zbyt szybko w stosunku do warunków panujących na trasie, co zemściło się na łuku drogi. To właśnie tam straciła ona całkowitą kontrolę nad pojazdem, doprowadzając do niebezpiecznej sytuacji.
Kierująca zjechała na przeciwny pas ruchu, gdzie doprowadziła do zderzenia z prawidłowo jadącym pojazdem marki Toyota, kierowanym przez 53-letnią mieszkankę powiatu przeworskiego
- przekazuje KPP Przeworsk.
Siła, z jaką zderzyły się oba auta, sprawiła, że zarówno opel, jak i toyota zostały wyrzucone z jezdni, kończąc jazdę w przydrożnych rowach. Choć widok rozbitych wraków sugerował najgorsze, to ostatecznie nikt nie odniósł groźnych obrażeń ciała. Dla 37-letniej sprawczyni kolizja zakończyła się nie tylko zniszczeniem samochodu, ale również mandatem karnym, który nałożyli na nią funkcjonariusze.
Komentarze (0)